Zwycięstwo Alicji Tysiąc
Strasburg potwierdził, że prawa człowieka zostały złamane.

Po urodzeniu drugiego dziecka Alicja Tysiąc dostała jasną diagnozę: trzecia ciąża może u niej spowodować utratę wzroku. Ale w 2000 roku przyszła na świat jej córka – Julka. Diagnoza okazała się trafna – wada wzroku pani Tysiąc sięgnęła minus 26 dioptrii w każdym oku. A dlaczego świadomie narażono zdrowie kobiety? Bo nie znalazł się lekarz, który podjąłby się wykonania zgodnego z prawem zabiegu aborcji. Lekarze bali się także odebrać poród, bo wiedzieli, czym on grozi matce.

To nie koniec paradoksów. Gdy Alicja złożyła skargę do Trybunału w Strasburgu, w Polsce posypały się na nią gromy - europoseł LPR publicznie ganił Alicję, że skarży swoją ojczyznę za to, że nie pozwoliła jej zabić dziecka. Dostało się też małej Julce - proboszcz z parafii Alicji odmawiał ochrzczenia dziewczynki.

20 marca strasburski Trybunał przyznał Alicji Tysiąc 25 tys. euro zadośćuczynienia za przedmiotowe potraktowanie jej przez polskich lekarzy. Przypadek pani Tysiąc to było ewidentne złamanie praw człowieka. Głos Trybunału akurat trafia w Polsce na kolejną odsłonę awantury o aborcję. Minister Religa zgadza się z orzeczeniem Strasburga. Natomiast już wiadomo, że nie zgadzają się samozwańczy sędziowie cudzej moralności. Przekonani o swojej racji w sprawie życia Alicji Tysiąc odmawiają jakiejkolwiek refleksji. W świętym gniewie zapowiedzieli zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego samego faktu ratyfikowania przez Polskę Konwencji Praw Człowieka. Nie dostrzegają w kobiecie człowieka, tylko niezbyt skomplikowany mechanizm reprodukcyjny.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną