Kraj

Wojna polsko-czeska pod biało-czerwonym sztandarem

Bogatynia. Wojna polsko-czeska pod biało-czerwonym sztandarem

Czesi święci nie są. Całkiem poważnie zaoferowali, że po zamknięciu kopalni elektrownia Turów może kupować węgiel brunatny u nich – choć doskonale wiedzą, że jest nasączony wodą i marnej jakości. Czesi święci nie są. Całkiem poważnie zaoferowali, że po zamknięciu kopalni elektrownia Turów może kupować węgiel brunatny u nich – choć doskonale wiedzą, że jest nasączony wodą i marnej jakości. Max Skorwider
Wciśnięty między Czechy i Niemcy „worek turoszowski” aż trzeszczy od emocji. Do sąsiedzkiej wojny wciągnięto krecika.
Turowska odkrywka.Aleksander Koźmiński/PAP Turowska odkrywka.

Dostaje się i polskiej żonie lokalnego czeskiego urzędnika. Chodzi o żonę Martina Půty, hetmana kraju libereckiego, czyli odpowiednika wojewody. Půta, mimo że powtarza jak wszyscy wokoło: Nie da się z dnia na dzień zamknąć kopalni – dla polskich górników jest szwarccharakterem. Bo „rozpętał aferę” wokół kopalni Turów. Żądają więc, żeby jego żonę – Polkę, która kieruje domem pomocy społecznej po naszej stronie granicy, „wywalić na zbity pysk”, bo bez kopalni nie przeżyje elektrownia, a bez nich 17-tysięczna Bogatynia.

Polityka 41.2021 (3333) z dnia 05.10.2021; Polityka; s. 16
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojna polsko-czeska pod biało-czerwonym sztandarem"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021