Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Kraj

Wojna polsko-czeska pod biało-czerwonym sztandarem

Bogatynia. Wojna polsko-czeska pod biało-czerwonym sztandarem

Czesi święci nie są. Całkiem poważnie zaoferowali, że po zamknięciu kopalni elektrownia Turów może kupować węgiel brunatny u nich – choć doskonale wiedzą, że jest nasączony wodą i marnej jakości. Czesi święci nie są. Całkiem poważnie zaoferowali, że po zamknięciu kopalni elektrownia Turów może kupować węgiel brunatny u nich – choć doskonale wiedzą, że jest nasączony wodą i marnej jakości. Max Skorwider
Wciśnięty między Czechy i Niemcy „worek turoszowski” aż trzeszczy od emocji. Do sąsiedzkiej wojny wciągnięto krecika.
Turowska odkrywka.Aleksander Koźmiński/PAP Turowska odkrywka.

Dostaje się i polskiej żonie lokalnego czeskiego urzędnika. Chodzi o żonę Martina Půty, hetmana kraju libereckiego, czyli odpowiednika wojewody. Půta, mimo że powtarza jak wszyscy wokoło: Nie da się z dnia na dzień zamknąć kopalni – dla polskich górników jest szwarccharakterem. Bo „rozpętał aferę” wokół kopalni Turów. Żądają więc, żeby jego żonę – Polkę, która kieruje domem pomocy społecznej po naszej stronie granicy, „wywalić na zbity pysk”, bo bez kopalni nie przeżyje elektrownia, a bez nich 17-tysięczna Bogatynia.

Polityka 41.2021 (3333) z dnia 05.10.2021; Polityka; s. 16
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojna polsko-czeska pod biało-czerwonym sztandarem"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >