Kraj

Kongres 590. Impreza władzy za kasę z państwowych spółek

Prezes NBP Adam Glapiński, pomysłodawca Kongresu 590 Prezes NBP Adam Glapiński, pomysłodawca Kongresu 590 mat. pr.
Kongres 590, w czasie którego władza PiS się promuje, zorganizowała fundacja z nim związana. Pieniądze na imprezę, w sumie kilka milionów złotych, wyłożyły największe państwowe spółki.
Jasek Sasin na Kongresie 590mat. pr. Jasek Sasin na Kongresie 590

„Kongres 590 swoją obecnością uświetnią najważniejsze osoby w kraju, na czele z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, który objął wydarzenie honorowym patronatem, oraz Prezesem Rady Ministrów” – chwalą się organizatorzy. Specjalny list do uczestników wysłał prezes PiS Jarosław Kaczyński: „Po raz kolejny będziecie państwo debatować nad najważniejszymi dla Polski kwestiami, zjednoczeni wspólnym celem, jakim jest doprowadzenie do tego, by Polki i Polacy, by obywatele Rzeczypospolitej jak najszybciej mogli się cieszyć takim poziomem i taką jakością życia, jakie są udziałem mieszkańców zamożnych krajów europejskich”.

Wśród prelegentów pokaźna reprezentacja rządu, m.in. Jacek Sasin, Adam Niedzielski, Przemysław Czarnek, Marzena Maląg, Marcin Horała, Anna Krupka, Marcin Warchoł, Janusz Cieszyński. To dla władzy impreza o sporym piarowym znaczeniu. Sfinansowana nie z partyjnych pieniędzy, ale przez państwowe spółki.

W zależności od wpłacanych kwot sponsorów podzielono na grupy: partnerów strategicznych (Enea, KGHM, Orlen, PGE, PZU i PZU Zdrowie), „głównych” (Totalizator Sportowy i Bank Pekao SA) oraz „Partnerów Plus” (PGNiG i Lotos). Są też zwykli partnerzy, którzy wyłożyli mniej pieniędzy – to m.in. Bank Gospodarstwa Krajowego, Polskie Koleje Państwowe, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych i PKP. Oraz partnerzy merytoryczni, w większości też państwowe spółki. Ile wrzuciły do kongresowej kasy, nie sposób się dowiedzieć. O szczegółach współpracy nie informują, zasłaniając się tajemnicą biznesową.

Czytaj też: Ceny na dopalaczach. Jedne wzrosty napędzają kolejne

Enea i organizatorzy Kongresu. Ci sami ludzie

Właścicielem spółki Kongres 590 jest Stowarzyszenie Instytut Gospodarki Narodowej. W jego władzach znajdujemy ludzi z zarządu Enei, jednej z największych państwowych spółek energetycznych. Prezesem stowarzyszenia jest Jarosław Ołowski, dziś członek rady zarządzającej Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej, do niedawna wiceprezes Enei, kiedyś kandydat PiS do Sejmu. Zastępują go wiceprezes Enei Tomasz Siwak i wiceprezes w Enea Wytwarzanie Jan Mazurkiewicz. Skarbnikiem jest Jan Chlebowicz, prezes Enea Trading, a Tymoteusz Pruchnik, też członek zarządu stowarzyszenia, to prezes Gas Trading, spółki zależnej od PGNiG.

Enea to jeden z najważniejszych partnerów, a więc sponsorów Kongresu. Wygląda na to, że członkowie jej zarządu zdecydowali o sfinansowaniu za państwowe pieniądze Kongresu 590, który sami jako stowarzyszenie organizują.

Jak pisało OKO.press w 2017 r., za status partnera głównego trzeba zapłacić 300 tys. zł. Podobno żeby zostać partnerem wyższej rangi, a więc strategicznym, należy wyłożyć nawet pół miliona. Już pięć lat temu organizatorzy przewidzieli też możliwość wykupienia dodatkowych świadczeń, niemieszczących się w poszczególnych pakietach. Cena za rozstawienie stoiska w strefie „Chill out” to 100 tys. zł, za zorganizowanie wydarzenia promocyjnego – 50 tys. zł, za rozstawienie punktu wystawienniczego w auli – kolejne 50 tys. zł. Takie stawki obowiązywały pięć lat temu, teraz z pewnością są wyższe.

Czytaj też: Polityczna trucizna. Spółki Skarbu Państwa

Glapiński wymyślił ten Kongres

Osoba dobrze zorientowana opowiada, że organizatorzy Kongresu 590 bardzo sprawnie zdobywają fundusze. – Ta impreza była pomyślana jako przeciwwaga dla Forum Ekonomicznego w Krynicy. Kongres 590 to jeszcze jedna impreza, na której władza może się pochwalić, jak dobrze sobie radzi. Wiadomo, że do tej imprezy trzeba się dołożyć, bo organizatorzy, rozmawiając ze spółkami o pieniądzach, wprost powołują się na relacje z ministrem Jackiem Sasinem, który je nadzoruje – mówi nasz informator.

Najwięcej wyłożył z pewnością najważniejszy, czyli złoty partner kongresu: Narodowy Bank Polski. Status takiego partnera daje oczywiście specjalne przywileje. Prezes NBP Adam Glapiński wygłosił we wtorek uspokajającą przemowę o tym, że rekordowa inflacja, jak to ujął, „jest przejściowa”, i chwalił się zwiększaniem rezerw złota.

To on jest pomysłodawcą imprezy i on powołał do życia Fundację im. Sławomira Skrzypka (były prezes banku centralnego zginął w katastrofie smoleńskiej), która organizowała pierwszą edycję Kongresu 590 w 2016 r. Przypomnijmy, że Glapiński to jeden z najwierniejszych druhów Kaczyńskiego, nazywany „bankowcem z zakonu Porozumienia Centrum”. W fundacji zasiadał m.in. jeden z głównych bohaterów afery KNF Marek Ch. W jej zarządzie znalazł się też Mariusz Chłopik, od lat związany z PiS.

Fundacja im. Skrzypka w grudniu 2018 r. została zlikwidowana. Z jej zarządu do spółki Kongres 590 przeniósł się Łukasz Oprawski. Do stycznia 2020 r. był prezesem i spółki, i całego Kongresu. Był też asystentem Marka Suskiego, a przez trzy lata pracował dla powiązanej z PiS spółki Srebrna. Teraz organizację Kongresu przejęło także związane z władzą wspomniane Stowarzyszenie Instytut Gospodarki Narodowej. Prezesem samego Kongresu 590 jest natomiast Remigiusz Kopoczek, jeszcze rok temu zatrudniony w państwowej ARP GAMES, spółce zależnej od Agencji Rozwoju Przemysłu. Kopoczek jest jednym z laureatów Konkursu Polski Przedsiębiorca organizowanego przez „Gazetę Polską Codziennie”.

Solska: Licencja na sitwę. Nepotyzm w PiS zostanie

Kto drenuje państwowe spółki?

Wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin chwalił się, że polityka rządu wobec firm z udziałem skarbu państwa została całkowicie przedefiniowana. „Zaprzestaliśmy polityki drenowania tych firm z zysków, które w znacznej części zostawiamy, aby spółki mogły inwestować” – stwierdził z pełną powagą.

Jeśli jednak coś zostało całkowicie przedefiniowane, to polityka kadrowa. Nigdy przed PiS tylu partyjnych działaczy z każdego szczebla i członków ich rodzin nie znalazło zatrudnienia w spółkach skarbu państwa, ich zarządach i radach nadzorczych. Z wielkimi pensjami, na które w normalnych warunkach, gdy liczy się doświadczenie i wykształcenie, nie mieliby szans.

Bo w tym układzie chodzi o to, by hojnie wynagradzać za partyjną działalność i mobilizować do propagandowej pracy, aby prezes Kaczyński mógł wciąż wygrywać wybory. Ale to nie tylko to – pośrednim systemem drenowania państwowych spółek jest też finansowanie przez prezesów i inne zatrudnione w nich osoby kampanii wyborczych PiS, i to na szeroką skalę. A do tego opłacanie (często wbrew własnemu ekonomicznemu interesowi) mediów czy fundacji, które popierają władzę. Oraz Kongresu 590.

Janicki: Kryzys strategii PiS

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną