Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Kraj

Zaostrzanie i filozofia zemsty. Projekty Ziobry w Sejmie

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Kancelaria Prezesa RM
A więc będzie ostrzej. Nie dlatego, że to mądre i potrzebne, ale dla bieżącej korzyści politycznej. Zaostrzanie i filozofia zemsty jako jedynej sprawiedliwej odpłaty to znak firmowy Zbigniewa Ziobry, od kiedy jest w polityce.

Na tym posiedzeniu Sejmu Zbigniew Ziobro miał prawdziwy benefis: posłowie pracowali nad trzema jego projektami, które rząd zgodził się firmować jako swoje. Dotyczą zaostrzenia represji karnej i pogorszenia sytuacji więźniów. Trzeci przewiduje inwigilację więziennych funkcjonariuszy przez specjalną służbę podległą ministrowi Ziobrze.

Czytaj też: Groźna kiełbasa wyborcza, czyli Ziobro idzie na ostro

Igrzyska zamiast chleba

Zaostrzanie i filozofia zemsty jako jedynej sprawiedliwej odpłaty to znak firmowy Zbigniewa Ziobry, od kiedy jest w polityce. Trzeba przyznać, że postawił na dobrego konia i daleko zajechał.

Projekty, które teraz proceduje Sejm, prawdopodobnie mają być mocnym atutem PiS i Solidarnej Polski w nadchodzących wyborach, dowodem, jak dbają o ludzi. Skoro coraz trudniej o chleb, to niech mają chociaż igrzyska, uczenie zwane populizmem penalnym. Oficjalnie igrzyska nazywają się „troską o bezpieczeństwo Polaków”.

To bezpieczeństwo ma dać gremialne podniesienie kar i wsadzanie do więzień według zasady: im dłużej złoczyńca posiedzi, tym bezpieczniejsi będą porządni obywatele. Bezwzględne dożywocie, kara pozbawienia wolności do 30 lat, zaostrzenie minimalnych wymiarów kar i ograniczenie możliwości ich łagodzenia czy zawieszania, żeby zmusić sądy do surowszych wyroków. Te i szereg innych zaostrzeń mają przynieść mityczne bezpieczeństwo i poczucie sprawiedliwości. Choć ludzie akurat zagrożeni są nie tak bardzo przestępczością kryminalną – która spadła w ostatnich dziesięciu latach o prawie jedną trzecią – tylko trzema jeźdźcami apokalipsy: inflacją, wojną i pandemią. A z tymi rząd sobie nie radzi. Za to podniesienie kar to łatwizna.

„Dobre prawo dające poczucie sprawiedliwości nie może pobłażać sprawcom najcięższych zbrodni. Kary muszą skutecznie odstraszać przestępców” – zachwalał zimą Ziobro swój projekt, gdy rząd przyjął go do dalszych prac. Teraz finiszuje z nim Sejm – w środę odbyło się drugie czytanie.

Czytaj też: Kaczyński odchodzi. Ziobro triumfuje, Morawiecki osłabiony

Ograniczanie i zaostrzenia

W czwartek z kolei było pierwsze czytanie dwóch innych projektów Ziobry. Pierwszy – zmiana kodeksu karnego wykonawczego – ogranicza więźniom szereg praw. Drugi – zmiana ustawy o Służbie Więziennej – wprowadza jej inwigilację.

W pierwszym projekcie przewiduje się m.in.:

• ograniczenie, a nawet można powiedzieć, że udaremnienie więźniom korzystania z prawa do skargi. Często są to skargi na traktowanie w więzieniu. Możliwe będzie pozostawienie bez rozpoznania skarg „oczywiście bezzasadnych”. Tę oczywistą bezzasadność stwierdzać się będzie arbitralnie – według uznania. Od tej oceny nie ma odwołania;

• ogranicza się więźniom kontakt z obrońcą. Do tej pory był nielimitowany, teraz miałby być „co najmniej raz w tygodniu”. To w praktyce może oznaczać ograniczenie go do jednego tygodniowo. Kontakt częstszy zależałby od łaski funkcjonariuszy;

• ogranicza się kontakt telefoniczny z rodziną i bliskimi – także do „minimum jednego w tygodniu”;

• resocjalizacja ma się odbywać metodą kija. Marchewka w postaci nagród znika. Nie będzie m.in. zezwolenia na widzenie w cztery oczy i bez nadzoru, zatarcia kar dyscyplinarnych, zezwolenia na częstszy udział w zajęciach kulturalno-oświatowych, z zakresu kultury fizycznej i sportu, zezwolenia na przekazanie osobie wskazanej przez skazanego upominku, prawa do dodatkowej paczki żywnościowej i na zakupy w więziennej kantynie;

• prokurator będzie mógł przez sam fakt wyrażenia sprzeciwu wstrzymać wykonanie postanowień sądu w postępowaniu wykonawczym, np. o udzieleniu przerwy w odbywaniu kary. „W istocie rozwiązanie to podporządkowuje sąd prokuratorowi” – zauważa w opinii Fundacja Helsińska. I dalej: „uprawnień prokuratora jako nadsędziego nie można rozpatrywać z dala od aktualnej regulacji ustrojowej samej prokuratury, w szczególności braku niezależności prokuratorów”. Fundacja zauważa też, że w ten sposób prokurator Ziobro będzie miał możliwość decydowania, który z więźniów będzie mógł skorzystać z możliwości przerwy na leczenie czy warunkowego zwolnienia;

• zadbano o wpływy będącego w wyłącznej gestii ministra Funduszu Sprawiedliwości (tego, z którego m.in. sfinansowano zakup systemu szpiegującego Pegasus) – poszerza się katalog przestępstw, w których sąd musi orzec nawiązkę na ten Fundusz;

• z dobrych rozwiązań mamy wprowadzenie możliwości odbywania ostatnich sześciu miesięcy wyroku w systemie dozoru elektronicznego (skazany mieszka w domu i ma bransoletę, która śledzi, czy nie oddala się poza wyznaczony mu obszar);

• pozytywne jest też zniesienie obligatoryjnej kontroli osobistej (rozebranie do naga, kontrola „otworów ciała”) u więźniów szczególnie chronionych i prawo do żądania spisania protokołu z przeprowadzenia kontroli osobistej.

Czytaj też: 1 milion euro kary dziennie. Będziemy płacić ją dalej?

Ostrze. Choć to nie jest mądre ani potrzebne

W projekcie nowelizacji ustawy o Służbie Więziennej przewiduje się powołanie Inspektoratu Wewnętrznego SW. Będzie to formacja podlegająca ministrowi sprawiedliwości, wyposażona w uprawnienia do działań operacyjnych: podsłuchów, kontroli korespondencji, prowokacji, zakupu kontrolowanego. Ma ich używać wobec funkcjonariuszy więziennych, którzy, jak można przeczytać w uzasadnieniu ustawy, mają kontakty z więźniami, często powiązanymi ze światem przestępczości zorganizowanej, co stwarza pokusę korupcji i daje okazję do „wywierania nacisku”.

Po co do tego nowa służba, skoro jest policja czy CBA? Ano będzie podlegała właśnie ministrowi i wykonywała jego zlecenia, jak dziś wykonuje je prokuratura. Szef IWSW będzie składał raporty nawet nie szefowi więziennictwa, tylko właśnie szefowi resortu sprawiedliwości. W ten sposób Ziobro skupi w swoim ręku władzę nie tylko nad prokuratorami i sądami, ale i nad Służbą Więzienną. W opinii Fundacji Helsińskiej do projektu dr Piotr Kładoczny pisze: „sprowadzają się do ręcznego sterowania pracą tej służby przez czynnego polityka. Jednocześnie projekt w żaden sposób nie ogranicza Ministra Sprawiedliwości w wykorzystaniu swoich kompetencji dla celów innych niż zwalczanie przestępczości, np. dla budowania pozycji politycznej Ministra”.

Z kolei w opinii Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy i Pracowników Więziennictwa czytamy: „Powołanie IWSW jest bezpodstawne, wprowadzając mechanizm inwigilacji. Jest to niepotrzebna instytucja – powrót do niechlubnej tradycji PRL. (…) Jednym z absurdalnych zapisów jest możliwość podsłuchiwania, przez okres pięciu dni, każdego funkcjonariusza i pracownika bez zgody sądu”.

A więc będzie ostrzej. Nie dlatego, że to mądre i potrzebne, ale dla bieżącej korzyści politycznej. Mimo że wobec spadku przestępczości i pojawienia się prawdziwych zagrożeń nie jest bardzo prawdopodobne, by to zaostrzanie, odbieranie praw i inwigilacja wzbudziły społeczny entuzjazm i przełożyły się na głosy wyborców. Podobnie jak czerstwe dowcipy Jarosława Kaczyńskiego o pani, co każe do siebie mówić „pan” lub na odwrót.

Wybory przejdą, zaostrzenie zostanie. Podobnie jak problem zapchanych więzień, w których jest coraz więcej samobójstw, śmierci z powodu złego stanu zdrowia i podeszłego wieku (coraz dłuższe wyroki), a także aktów agresji.

Czytaj też: Uniofobia polityków PiS cuchnie onucą

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną