Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Ludzie Sasina zarabiają i są wdzięczni. Bo drugiej szansy nie dostaną

Jacek Sasin Jacek Sasin Krzysztof Radzki / EAST NEWS
Ludzie związani z Jackiem Sasinem czerpią wielkie profity z tego, że jest dziś wicepremierem i szefem potężnego Ministerstwa Aktywów Państwowych. Drugiej takiej szansy w życiu nie dostaną.
Jolanta i Ryszard Madziarowiemateriały prasowe Jolanta i Ryszard Madziarowie

Ponad dekadę temu, po katastrofie smoleńskiej, Jacek Sasin znalazł się na marginesie polityki. W 2010 r. stracił pracę w Kancelarii Prezydenta i wylądował w urzędzie w Wołominie. Właśnie tam i wtedy zrozumiał, jak ważne są polityczne przyjaźnie i sojusze oparte na zaufaniu i wdzięczności.

Osoba, która dobrze zna środowisko szefa MAP, opowiada, że w czasach wołomińskich naprawdę kiepsko im się wiodło: – Sasin ledwo wiązał koniec z końcem, musiał pożyczać pieniądze od brata na jakiś przeciętny samochód. Teraz, gdy jako szef MAP ma nieograniczony dostęp do stanowisk w spółkach, korzystają maksymalnie. Drugiej szansy nie będą mieli.

Są wdzięczni Sasinowi, skaczą wokół niego i tworzą jego dwór. Sasin czuje się dzięki nim naprawdę ważny i doceniany. W PiS jako wierny żołnierz prezesa, jak słyszymy, musi słuchać rozkazów Macieja Łopińskiego, który steruje z tylnego siedzenia ruchem kadrowym w strategicznych spółkach. Łopiński pozwala Sasinowi rozprowadzać swoich ludzi w radach i zarządach wielu z nich, w tym kluczowych, jak PGNiG, Orlen, PGE czy PKP. Niżej lista osób – zapewne niekompletna – które na tym korzystają.

Czytaj też: Jacek Sasin, człowiek z koperty

Tłuste lata za Sasina

Ryszard i Jolanta Madziarowie, przyjaciele Sasina z Wołomina, dzięki posadom w państwowych spółkach przeżywają naprawdę tłuste lata. Młody burmistrz Ryszard Madziar zrobił Sasina pełnomocnikiem do spraw społecznych z pensją 8 tys. zł. Słuchał go we wszystkim, dał też pracę wielu jego znajomym. W 2014 r. przegrał wybory, ale Sasin o nim nie zapomniał. Po zwycięstwie PiS rok później odwdzięczył się, awansując Madziara na pełniącego obowiązki szefa mazowieckiego oddziału Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa – z pensją 137 tys. zł rocznie. Kiedy Sasin otrzymał tekę wicepremiera i stał się jednym z najpotężniejszych ministrów od aktywów państwowych w rządzie, Madziar został szefem jego gabinetu (wynagrodzenie ok. 10 tys. zł) i członkiem rad nadzorczych Totalizatora Sportowego i Tauronu (ok. 13 tys. zł). Ale było mu mało, więc Sasin zwolnił go z gabinetu i wysłał na doradcę zarządu Pekao SA. Zapytaliśmy bank o to i dostaliśmy odpowiedź: „Zatrudnienie w banku jest adekwatne do potrzeb i realizowanych działań”. Jak można się domyślać, chodzi bardziej o potrzeby polityczne niż biznesowe.

Żona Madziara od 2017 r. do sierpnia tego roku była prezeską państwowej spółki Rondo (spółka córka PGZ), właściciela budynku mieszkalno-handlowego przy rondzie Wiatraczna w Warszawie. Jolanta Madziar w oświadczeniu majątkowym (jest radną powiatu wołomińskiego) napisała, że zarabia tu 273 tys. zł. Od września jest już wiceprezeską PKO BP Finat z jeszcze większą pensją.

Razem z nią do Rondy przyszła Dorota Penger, była radna Wołomina, przez chwilę dyrektor biura politycznego Sasina. Dziś jest wiceprezeską PZU Centrum Operacji i zasiada w radzie nadzorczej Ramb, spółki córki PGE Energetyka Cieplna.

Ireneusz Maślany był z kolei radnym powiatu wołomińskiego w poprzedniej kadencji. W drugiej połowie 2020 r. wszedł do władz aż trzech państwowych spółek: do zarządu PKP SA i rad nadzorczych Poczty Polskiej i Enei Operatora.

Z biblioteki do kancelarii Andrzeja Dudy

Marzena Małek jeszcze niedawno była dyrektorką gminnej biblioteki w Radzyminie, szefową kampanii Sasina i, według naszych rozmówców, którzy ją znają, naprawdę od tego czasu jej kompetencje aż tak bardzo się nie poszerzyły. Kiedy PiS zaczął wygrywać wybory, kariera Małek się rozkręcała. Z biblioteki przeszła do kancelarii Andrzeja Dudy na stanowisko specjalistki i awansowała na dyrektorkę Miejskiego Domu Kultury, a w 2018 r. trafiła do Zarządu PL.2012+, spółki zarządzającej Stadionem Narodowym. W 2021 r. odeszła stąd na wiceprezeskę Enea Trading, a w 2022 została prezeską ENEA Power&Gas Trading. W 2020 r. weszła do rad nadzorczych Lotos Lab, Enea Centrum oraz Pekao Leasing. W sierpniu została dyrektorką generalną MAP, więc musiała pożegnać się z pensjami w spółkach, została tylko w radzie nadzorczej Lotos Lab. – Moim zdaniem Jacek zdaje sobie sprawę, że w trudnych czasach kryzysu energetycznego trzeba było zdjąć Marzenę ze spółek. Jednak nie może prezesem być koś, kto nie ma o tym pojęcia. Chciał ją chronić przed odpowiedzialnością – mówi nasz informator.

Robert Perkowski, kolejny przyjaciel Sasina, wieloletni burmistrz podwarszawskich Ząbek, od kwietnia 2019 r. jest wiceprezesem zarządu PGNiG. Jako burmistrz zarabiał ok. 11 tys. zł, u gazowego giganta już średnio 70 tys. zł. W 2018 r. wszedł też do rady nadzorczej Krajowej Grupy Spożywczej i Europol Gazu.

Do PGNiG na głównego specjalistę w Departamencie Nadzoru Korporacyjnego za Perkowskim poszedł też młody (rocznik 1992) zastępca burmistrza Ząbek Kamil Kowaleczko. Na ulotce wyborczej rekomendował go sam Sasin: „jeden z moich najbardziej zaufanych współpracowników”, a Perkowski napisał, że „gdy patrzę na Kamila, to widzę siebie, bo byłem w podobnym wieku, kiedy zostałem wybrany na burmistrza Ząbek”. Dziś Kowaleczko kieruje departamentem komunikacji MAP. Jak twierdzą nasi informatorzy, nie odstępuje szefa na krok. W sierpniu byli widziani razem w loży VIP na meczu koszykówki Polska–Chorwacja. Od 2020 r. dorabia w radzie nadzorczej Euro-Eko w Mielcu, należącej do Agencji Rozwoju Przemysłu, a od tego roku dostaje jeszcze kilka tysięcy miesięcznie w radzie PZU Życie.

Jego brat Jakub Kowaleczko był niegdyś radnym PiS w Kobyłce (powiat wołomiński). Po dojściu PiS do władzy został dyrektorem w Centrum Obsługi Administracji Rządowej i spółce Operator ARP. Od maja tego roku wiceprezes PGNiG Termika. Dostał też miejsce w radzie nadzorczej Europol Gazu, Lotosu Kolej i fundacji PGNiG.

Z Wołomina do państwowych spółek

Ważną postacią w otoczeniu Sasina jest także Marek Pietrzak z Zielonki, były radny, który w ostatnich wyborach samorządowych już nie wystartował. – Jacek jest bardzo blisko z całą rodziną Pietrzaków. Mają mieszanie w Kołobrzegu, do którego Jacek często jeździł z bliskimi – opowiada nasz rozmówca. Pietrzak jest prawnikiem, ale z prywatnej praktyki nie czerpał nigdy wielkich zysków. Z państwowej już tak, i to w dość imponującym tempie. Z jego ostatniego oświadczenia jako radnego na koniec kadencji 2018 r. wynika, że w dwóch radach nadzorczych państwowych spółek zarabiał 15 tys. zł miesięcznie, do tego ok. 30 tys. zł w Orlenie. Aktualnie jest wiceprezesem KGHM Polska Miedź SA. Zasiada w radach nadzorczych Polskiego Radia – Rozgłośni Regionalnej w Warszawie, Radia dla Ciebie i Alior Banku.

Człowiekiem Sasina jest też Wojciech Dąbrowski, prezes strategicznej spółki energetycznej PGE. W 2007 r., za pierwszych rządów PiS, był wojewodą (a Sasin jego zastępcą), ale stracił stanowisko, gdy wyszło na jaw, że był skazany za jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu. Sasin podał mu pomocną dłoń i Dąbrowski został wiceprezesem miejskiej ciepłowni w Wołominie. A potem PiS przejął władzę. Dąbrowski był prezesem zarządu PGNiG Termika, PGE Energia Ciepła, członkiem rad nadzorczych PIT-RADWAR i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Dziś nie tylko kieruje PGE, ale i zarabia w radach nadzorczych Polskiej Grupy Zbrojeniowej i TUZ PZU.

Na liście ludzi robiących „kariery” w państwowych spółkach związanych z Wołominem i Sasinem jest też Józef Wierzbowski. Gdy Sasin pracował w urzędzie miejskim u Madziara, Wierzbowski (współpracownik Antoniego Macierewicza, pracował w komisji weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych) został sekretarzem miasta. Dziś zasiada w radach nadzorczych PZU, Europol Gazu, spółki należącej do giełdy GPW Benchmark, jest też prokurentem w PGNiG Termika.

Według wołomińskiego klucza toczą się też awanse Tomasza Szczegielniaka. Razem z Sasinem pracował w kancelarii Lecha Kaczyńskiego. W 2015 r. był naczelnikiem Wydziału Obsługi Zarządu. Przez chwilę zastępował Sasina w MAP, a potem zawojował państwowe spółki. Od sierpnia 2020 r. do czerwca 2022 był wiceprezesem zarządu w ENEA, od września jest wiceprezesem w Tauronie.

Prawnik Konrad Fuśnik latach 2011–13 był zatrudniony w wołomińskim ratuszu, jest radnym. Od 2018 r. pracuje w PERN SA (przedsiębiorstwo zajmujące się logistyką naftową) jako główny specjalista ds. nadzoru właścicielskiego z rocznym wynagrodzeniem 163 tys. zł. Dodatkowo jest członkiem rady nadzorczej PGNiG Termika z roczną pensją 71 tys. zł.

Czytaj też: Swoi u Sasina. Błyskawiczna kariera syna europosła PiS

W ministerstwie i radach nadzorczych

Trzeba też wspomnieć o Robercie Szydliku, także radnym powiatu wołomińskiego. Od lipca 2021 r. jest prezesem PKP Cargo Service z zarobkami ok. 280 tys. zł rocznie, zasiada w radzie nadzorczej Ramb, spółki córki PGE Energetyka Cieplna, za co dostaje rocznie 53 tys. zł. W czerwcu 2021 r. do rady nadzorczej ENEA Nowa Energia dostał się też Janusz Tomasz Czarnogórski. Od kilku lat jest prezesem Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Ząbkach.

Kiedy Sasin (na polecenie Macieja Łopińskiego, przyjaciela prezesa PiS) pozbył się z PKO BP prezesa Zbigniewa Jagiełły, na szefa kadr wysłał tu Tomasza Trautsolta. Wcześniej był on dyrektorem generalnym MAP. To wybitnie zaufany człowiek, podobnie jak wicepremier pochodzi z Ząbek. Tak jak żona Madziara wszedł w sierpniu do rady nadzorczej PKO BP Finat, od dwóch lat jest też w radzie Krajowej Grupy Spożywczej.

Również w resorcie Sasin otoczył się ludźmi, którym dał możliwość dorobienia. O szefie departamentu komunikacji Kowaleczce i dyrektor generalnej Małek już wspomnieliśmy. Dyrektorem gabinetu politycznego ministra jest z kolei 40-letni Marcin Kowalczyk. Przechodząc do resortu, musiał pożegnać się z fotelem prezesa PGE Dystrybucja (i wysokim wynagrodzeniem). Ale Sasin do 8 tys. zł pensji szefa gabinetu dorzucił Kowalczykowi dwie rady nadzorcze (PGE, od sierpnia tego roku PZU Życie, wcześniej PKP Cargo), wyrównując mu straty – miesięcznie dorobi ok. 25 tys. zł.

Marcin Izdebski, który na co dzień kieruje w resorcie Sasina departamentem spółek paliwowo-energetycznych, zasiada od czerwca tego roku w radach Europol Gazu (tak jak Kowaleczko i Perkowski) i Pekao SA.

Czytaj też: Jacek Sasin i jego rodzina posad pełna

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną