Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Paweł Reszka z „Polityki” laureatem Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego

Paweł Reszka z „Polityki” laureatem prestiżowej Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego Paweł Reszka z „Polityki” laureatem prestiżowej Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego Tomasz Adamowicz / Forum
„Jak jeździsz do Ukrainy, jak tych zbrodni widzisz tak dużo, to one się rozmywają. Pomyślałem, że można by jedną zbrodnię opisać od samego początku do samego końca” – mówi reporter „Polityki” Paweł Reszka, laureat tegorocznej prestiżowej Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego.

Celem Nagrody Andrzeja Woyciechowskiego jest uhonorowanie dziennikarzy za odwagę w docieraniu do prawdy i odkrywanie tego, co wcześniej było ukryte lub niedopowiedziane. Poza Pawłem Reszką z „Polityki” wyróżnienia za 2022 r. otrzymali: Szymon Jadczak (pierwszy autor w historii nagrody, który miał trzy nominacje za trzy różne materiały dziennikarskie), Mateusz Ratajczak (obaj z Wirtualnej Polski), Mateusz Lachowski (Polsat News/„Newsweek Polska”) oraz Michał Przedlacki („Superwizjer” TVN).

W tym roku po raz pierwszy przyznano też nagrodę w kategorii autor internetowy. Jej laureatką została Katarzyna Gandor, prowadząca na YouTubie kanał popularnonaukowy „Kasia Gandor”.

Poza konkursem decyzją redakcji Radia ZET Nagrodę Specjalną im. Andrzeja Woyciechowskiego otrzymał zespół „Faktów” TVN.

Historia esemesa z Buczy

Paweł Reszka był nominowany za cykl reportaży z ogarniętej wojną Ukrainy, w tym za tekst „Śmierć i Margarita”, który ukazał się w „Polityce” w kwietniu tego roku. Odbierając nagrodę („Jestem w ciężkim szoku. To był dla mnie paskudny rok, a skończył się w ten sposób”), opowiedział historię powstania nagrodzonego tekstu.

„Pojechałem do Ukrainy zupełnie na wariata, w pierwszym możliwym momencie, w którym mogłem to zrobić, nie miałem tam nic. Ten tekst wziął się stąd, że w Buczy jechałem busem wykombinowanym nie wiadomo skąd i na odłamku przebiłem oponę. Okazało się, że w Buczy otworzyli jeden zakład wulkanizacyjny, więc poszedłem tam i zacząłem gadać z właścicielem. I ten facet mi pokazał esemesa. Mówi: Niech pan zobaczy, co się dzieje. Wychowawczyni syna przysłała mi tego esemesa wysłanego do rodziców dzieci, że jedna rodzina zginęła, została rozstrzelana przez czołg. W tym esemesie było imię i nazwisko ojca tej rodziny oraz numer do wychowawczyni. I jak siedziałem w Kijowie, to pomyślałem, że zadzwonię do niej. A wychowawczyni powiedziała mi: Wie pan, to jest bardzo tragiczna historia, ale ten ojciec przeżył, jest w szpitalu, ma amputowaną nogę, zapytam, czy chce rozmawiać”.

„On się zgodził, pojechałem do niego, następnie znowu do Buczy, gdzie znalazłem miejsce, w którym został rozstrzelany samochód. Znalazłem ten samochód, znalazłem kości dzieci, bo ten samochód spłonął. Było to coś koszmarnego i coś niesamowitego” – wspominał Reszka.

Pożegnanie z Rosją

Reporter „Polityki” opowiedział o różnych znaczeniach nagrodzonego tekstu dla niego samego. „Jak jeździsz do Ukrainy, jak tych zbrodni widzisz tak dużo, to one się rozmywają, to jest prawo wielkich liczb. Dlatego pomyślałem, że można by jedną zbrodnię opisać od samego początku do samego końca. Ten tekst miał dla mnie wiele wymiarów. On miał tytuł »Śmierć i Margarita«. Pani, która została rozstrzelana z dwójką swoich dzieci, miała tak na imię: Małgorzata. Duża część mojego życia to była Rosja, a taką opowieścią o niej, o mojej wspaniałej Moskwie, była książka »Mistrz i Małgorzata«. W tym tekście mistrza zastąpiła śmierć i chyba to było też moje pożegnanie z tym krajem” – mówił wzruszony Reszka.

Dodał: „Powiem jeszcze tylko, że trzeba na pewno podziękować rodzinie, która znosi to wszystko, taki wyjazd. Dla niej to jest kompletny disaster, nie chciałbym być na ich miejscu i myśleć, co tam się dzieje. (...) Ja jestem nowym człowiekiem w tygodniku »Polityka«, bo to jest jakieś trzy lata z okładem. Zawsze się dziękuje redakcji, ale muszę powiedzieć, że redakcja zachowywała się bardzo w porządku, kiedy chciałem, to jechałem, rozliczali wszystko, to było naprawdę OK [śmiech na sali]. Dzięki »Polityko«. Myślę, że to jest nagroda dla koleżanek i kolegów, którzy jeżdżą w trudne miejsca, widzimy, ilu zginęło. Udało mi się napisać dobry tekst, ale tak naprawdę to jest nagroda dla was wszystkich”.

Na koniec wspominał założyciela Radia ZET. „Andrzej Wojciechowski to był facet, od którego się uczyliśmy. Że można być dociekliwym, a jednocześnie być dżentelmenem. Można dostać każdą informację, jaką się chce, i nie być agresywnym. Cieszę się, że Radio ZET pamięta swojego szefa i mistrza dziennikarskiego”.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama