Ubezdomniony
Zarabia za dużo, żeby ubiegać się o lokal komunalny, ale za mało, żeby mieszkanie kupić. Gdyby porzucił pracę i przeszedł na garnuszek pomocy społecznej, w której dzisiaj pracuje, miałby mieszkanie.
Od prawie trzech lat Bernard Łyszkowski (30 l.), pracownik pomocy społecznej, jest bezdomny. Dachu nad głową pozbawił go Sejm oraz urzędnicy dzielnicy Włochy Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. A było to tak.

Po śmierci rodziców Bernard mieszkał samotnie w 40-metrowym lokalu komunalnym przy ul. Popularnej, róg Krańcowej, w podwarszawskich Włochach. Na wstępie trzeba powiedzieć, że nie był i nie jest elementem patologicznym. Nie pił, nie brał, nie urządzał awantur ani całonocnych libacji, nie był notowany.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną