Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Czarnek i kosmici

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek PiS / Flickr
„Czy katecheta to kosmita, który nie mógłby uczyć?” – pyta Czarnek na antenie Polskiego Radia. Według mnie katecheta w dzisiejszych czasach mógłby wszystko. Nie wiem tylko, co Czarnek ma przeciwko kosmitom, że jest do nich uprzedzony?

Ministra Czarnka oburzyły jasełka przygotowane przez uczniów w gdańskim Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego. O niskim poziomie kształcenia w tym Centrum świadczy to, że w jasełkach znalazły się akcenty krytyczne wobec Kościoła i rządów Zjednoczonej Prawicy. Czarnek nazwał je „obrzydlistwem” i porównał do bekania, które niestety nie jest prawnie zabronione, w związku z czym bekać i krytykować partię rządzącą można bezkarnie. „Teoretycznie ma pan prawo bekać również na antenie, tylko czy to ładne, czy to się godzi?” – pytał Czarnek redaktora prowadzącego z nim wywiad w radiu.

To, że Czarnek w radiu i telewizji nie beka i nie krytykuje rządów ZP, chociaż prawo mu tego nie zabrania, oceniam bardzo wysoko. Młodzież ma się od kogo uczyć, a to istotne w momencie, gdy – jak powiada – w wielu szkołach dochodzi „do demoralizowania polskich dzieci”, na skutek czego maleje frekwencja na lekcjach religii, a słynny podręcznik prof. Roszkowskiego do przedmiotu historia i teraźniejszość jest odrzucany przez wielu nauczycieli. „Szkoła nie jest miejscem na demoralizowanie dzieci” – ostrzega Czarnek i dodaje: „Jeśli samorząd chce demoralizować dzieci ze swojego terenu, ma miejsca, gdzie nadzór pedagogiczny nie funkcjonuje”.

Czytaj też: PiS rozjeżdża nauczycieli niskimi zarobkami

Czy katecheta to kosmita?

Nie wiem, dlaczego samorządy, zamiast demoralizować dzieci w tych miejscach, uparły się, żeby demoralizować w szkołach; może uznały, że tam nikt nie zauważy, bo wiadomo, że pod latarnią najciemniej.

Reklama