Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Władza ludowa

PiS ruszył z kopyta i już orze. Kupuje wieś, bo elektorat się trochę obraził

Nowogrodzka zamawia wiele badań, które mają pomóc wypracować najlepszą strategię wobec wiejskiego elektoratu. Nowogrodzka zamawia wiele badań, które mają pomóc wypracować najlepszą strategię wobec wiejskiego elektoratu. Ireneusz Szuniewicz
PiS solidnie zakorzenił się na wsi i dzięki niej wygrywa kolejne wybory. Jednak wewnętrzne sondaże alarmują, że elektorat wiejski „trochę się obraził”. Stąd rządzący szykują pakiet prezentów, z którymi ruszą niebawem w teren. Co na to opozycja?
Tusk na wsi kojarzy się przede wszystkim z zaciskaniem pasa oraz z Niemcami.Łukasz Dejnarowicz/Forum Tusk na wsi kojarzy się przede wszystkim z zaciskaniem pasa oraz z Niemcami.

Z perspektywy dużego miasta takie pomysły łatwo wydrwić. Jak choćby słynne „Krowa plus” – czyli dopłaty dla hodowców krów i świń; pomysł wrzucony na miesiąc przed ostatnimi eurowyborami. Czy „Bitwa o wozy” – konkurs dla gmin na największą frekwencję w wyborach prezydenckich (nagrodą były wozy strażackie). Ale w PiS nie mają w zwyczaju przejmować się opiniami tych, którzy i tak na nich nie głosują. Sondują, analizują, a potem dają lub obiecują. Wiedzą, że tego typu inicjatywy przebijają się na wsi bez względu na to, ile memów wyprodukują wielkomiejscy szydercy. A utrzymanie przy sobie poparcia wsi jest dla partii rządzącej kluczowe – politycy PiS wielokrotnie podkreślali, że to dzięki tym głosom są u władzy.

Przez lata siali na wsi propagandowe ziarno, wyrugowali stamtąd Platformę i PSL, zakorzenili się, więc nie odpuszczą. Tym bardziej że tutaj ta polityczna walka ma inny wymiar: PiS nie musi się martwić, że którakolwiek z partii opozycyjnych podbierze mu wyborców – zagrożeniem jest głównie demobilizacja i rezygnacja z uczestnictwa w wyborach. A najwięcej kłopotu sprawiają nie Tusk, Hołownia czy Kosiniak, ale rolnicy malkontenci, którzy w lokalnych społecznościach cieszą się uznaniem, są słuchani, mogą więc potęgować rozczarowanie władzą. Ale i na to PiS szuka sposobu.

„Chłopi są pazerni, daje się im parę złotych przed wyborami i na nas zagłosują” – tak Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa w pisowskim rządzie, kilka tygodni temu relacjonował słowa, które usłyszał z ust samego Jarosława Kaczyńskiego. Jak dodawał: „To jest takie myślenie pogardliwe, wielkomiejskie, inteligenckie. Również niestety komunistyczne, bo to komuniści chłopów w ten sposób oceniali” (Polsat News).

Polityka 4.2023 (3398) z dnia 17.01.2023; Temat tygodnia; s. 12
Oryginalny tytuł tekstu: "Władza ludowa"
Reklama