Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Żydzi, masoni i niskie podatki

Żydzi, masoni i niskie podatki. Braun i Korwin-Mikke: ukryte twarze Konfederacji

Niskich podatków raczej nie będzie, a Korwin i Braun w Sejmie – raczej tak. Niskich podatków raczej nie będzie, a Korwin i Braun w Sejmie – raczej tak. Arkadiusz Hapka
Lżenie gejów i kobiet, dużo sympatii dla Władimira Putina, rozsiewanie narracji spiskowych i fake newsów. Przyglądamy się, co oprócz niskich podatków postulują nieco ukryci ostatnio liderzy Konfederacji: Grzegorz Braun i Janusz Korwin-Mikke.
Ponoć w Konfederacji trwają intensywnie wewnętrzne tarcia. Ponoć w Konfederacji trwają intensywnie wewnętrzne tarcia.

Za twarze partii robią dziś Krzysztof Bosak i Sławomir Mentzen. Braun i Korwin-Mikke, choć teraz w kampanii nieco niewidoczni, niemal na pewno mają startować z pierwszych miejsc list wyborczych Konfederacji w swoich okręgach. I jeśli partia przekroczy próg, a na to się zapowiada, znajdą się ponownie w Sejmie. Spróbujmy podsumować, co mają do powiedzenia o Polsce i świecie.

Szachy dla debili

Janusza Korwin-Mikkego raczej przedstawiać nie trzeba. Jest obecny w polskiej polityce od ponad 50 lat. Zaczynał od udziału w protestach studenckich w latach sześćdziesiątych, żeby w kolejnych dwóch dekadach stać się w Polsce jednym z prekursorów konserwatywnego liberalizmu. Po krótkiej obecności w Sejmie na początku lat dziewięćdziesiątych na wiele lat wylądował na marginesie politycznym, zakładając kolejne pozaparlamentarne partie: od Unii Polityki Realnej począwszy, przez Kongres Nowej Prawicy, na KORWiN kończąc. Ostatecznie u jesieni życia udało mu się wrócić do ław parlamentarnych jako jednemu z liderów Konfederacji i po raz pierwszy bezkonfliktowo przekazać władzę w swoim ugrupowaniu następcy.

Trudno było nie słyszeć o choćby jednej z jego kontrowersyjnych wypowiedzi dotyczących kobiet, gejów, migrantów, osób trans czy pedofilii. Jego zdaniem kobiety są od mężczyzn słabsze, mniejsze i mniej inteligentne, nic nie wynalazły i będąc specyficzną kategorią niepełnosprawnych, na drabinie bytów zajmują miejsce między samcem a dzieckiem. W kwestii aborcji, zdaniem Korwina, kierują się przede wszystkim emocjami i jak stanowi prawo rzymskie, nie powinny być sędzią we własnej sprawie. Plus „jeżeli ojciec ma płacić alimenty, powinien mieć prawo decyzji, czy dziecko zabić, czy nie”. Muszą też zarabiać mniej niż mężczyźni. To jednak mało istotne, bo przecież „Kobieta idzie na studia albo do pracy po to, by znaleźć tam męża” i ostatecznie zostać panią domu, „na którego utrzymanie zasuwa wybrany przez nią niewolnik” [w sensie partner – przyp.

Polityka 29.2023 (3422) z dnia 11.07.2023; Polityka; s. 23
Oryginalny tytuł tekstu: "Żydzi, masoni i niskie podatki"
Reklama