Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Kaczyński na grzybobraniu. Znowu ględzi i chyba nawet sam w to wierzy

Tzw. piknik rodzinny PiS w Połajewie Tzw. piknik rodzinny PiS w Połajewie Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl
Wiele można złego powiedzieć o Kaczyńskim, ale nie to, że mądrości o Polsce i świecie wypowiada wbrew własnemu przekonaniu. Tym razem ktoś mu naopowiadał bajek o wyprzedaży lasów na Zachodzie. Było zabawnie, ale pojawiły się też bardzo niepokojące akcenty.

„Rudy, rudy, rudy rydz. Mam na rydza chrapkę”, mógłby zaśpiewać przywódca państwa i narodu, gdyby tylko umiał śpiewać. W ten sposób mógłby dodać nieco błysku swojej tyradzie na temat różnych powodów, dla których ludzie zbierają grzyby. Można jej było posłuchać na żywo w niedzielę 6 sierpnia na partyjnym „pikniku” w Chełmie. Chociaż, czekaj, „rudy” jest wprawdzie w porządku, ale „rydz” to się może różnie kojarzyć… Więc może lepiej: „Na grzyby, na lwy by”?

Lasy, wolność i Tusk

Jarosław Kaczyński nie przepuści żadnej okazji, aby opowiedzieć o swoich wyobrażeniach o świecie zaczerpniętych z prawicowej prasy, partyjnych mediów i zasłyszanych od współpracowników. Czasem są to rzeczy oburzające i żenujące, jak słynna opowieść o „dawaniu w szyję” młodych kobiet, które z tego powodu nie rodzą dzieci, a czasem jest po prostu zabawnie. Tym razem, przez chwilę, było zabawnie. W słynnej już sprawie grzybów chodzi o to, że Unia Europejska dąży rzekomo do stworzenia superpaństwa pod kontrolą Niemiec, a w ramach tego procesu chce nam narzucić przepisy umożliwiające prywatyzację lasów. Gdyby doszła do władzy posłuszna we wszystkim Niemcom Platforma Obywatelska, to lasy przestaną być publiczne i stracimy ważną część naszej wolności, jaką jest, na przykład, zbieranie grzybów. Oto odnośny cytat:

„Z tą własnością łączy się nasza wolność. To, że my możemy sobie spokojnie wejść do lasu, to nie jest tak, że wszędzie tak jest. W bardzo wielu krajach te lasy są w prywatnych rękach (...) i wstęp wzbroniony. Bardzo rzadko można spotkać las, do którego spokojnie się wchodzi. My tę wolność mamy, chodzimy na grzyby. Ogromna część Polaków chodzi na grzyby. Chodzimy tam, żeby wypocząć, żeby się przejść, w najróżniejszych różnych celach chodzimy. To jest część naszej wolności. I nie damy jej sobie zabrać”.

Złudzenia, urojenia, kpiny

Kaczyński sprawia wrażenie, że naprawdę wierzy w swoją demoniczną wizję Zachodu, który chce zwasalizować Polskę, pozbawić ją wolności i okraść. Gdy wypowiada haniebne słowa o zamiarach UE i Niemiec względem Polski: „Mielibyśmy iść spod jednego buta, tego ze Wschodu, pod drugi, ten z Zachodu”, to nie ma w tym wyrachowania i cynizmu, lecz szczera wiara, taka sama jak u wszystkich wyznawców teorii spiskowych. Przemówienie wygłoszone w Chełmie doskonale obrazuje stan mentalny człowieka, który rządzi Polską. A także jego osobistą, patologiczną wręcz obsesję na punkcie Donalda Tuska, którego właściwie wprost przedstawia jako zdrajcę, bez zastrzeżeń wykonującego polecenia swoich niemieckich mocodawców. W publikowanym aktualnie wywiadzie dla „Sieci” Kaczyński ujął to bardzo dosłownie:

„Tusk, jeśli wróci do władzy, wyprzeda wszystko. Tego żądają od niego ci, którzy go tutaj wysłali. On jest przecież politycznie bardzo zadłużony. Za te wszystkie rezolucje przeciwko Polsce, za całą tę fałszywą nagonkę na nasz kraj zapłaci firmami, naszym majątkiem, naszymi interesami”. W Chełmie poniewieranie Tuskiem przybrało natomiast formę kpiarską: „Chłopcy w krótkich majteczkach, którym dobrze idzie palenie cygar i picie dobrych win, ale niestety nic poza tym”.

Obsesja na punkcie Tuska jest słabością Kaczyńskiego, która może obrócić się przeciwko niemu. Znacznie bardziej niebezpieczne są jego poglądy, a właściwie złudzenia i urojenia, w których pogrąża go, razem z połową Polaków, produkowana przez PiS propaganda, w większości zresztą pochodząca z importu. W chełmskim wystąpieniu Kaczyńskiego widać jak na dłoni, w co on sam i jego wyborcy zdołali uwierzyć. Bo wiele można złego powiedzieć o Kaczyńskim, ale nie to, że mądrości o Polsce i świecie wypowiada wbrew własnemu przekonaniu.

Prezes straszy polskim Irpieniem

W wizji Kaczyńskiego (i ludzi do niego podobnych, takich jak Marine Le Pen, Matteo Salvini czy Viktor Orbán) współczesny Zachód to struktura totalitarna w nowej wersji. Tu idzie się do więzienia (legenda powtarzana przez Kaczyńskiego i wspomniana w Chełmie) za powiedzenie, że para homoseksualna nie może mieć dzieci. Tu pleni się przemoc, której rozsadnikami są uchodźcy. Tu panuje najgorsze zepsucie obyczajów połączone z imperializmem politycznym i gospodarczym. A Polska to dla Zachodu kraj przyfrontowy, którego zasoby, łącznie z ziemią, trzeba przejąć za niespłacone długi lub w drodze złodziejskiej prywatyzacji. Miejscowi zdrajcy, na czele z Donaldem Tuskiem, z pewnością w tym pomogą, jeśli tylko im się na to pozwoli.

W obłędnym „symetryzmie” tej paranoicznej wizji świata Zachód i Rosja stawiane są na jednej płaszczyźnie jako analogiczne imperialistyczne struktury, z którymi musimy walczyć. W przemówieniu Kaczyńskiego w Chełmie pojawiły się w tym kontekście bardzo niepokojące akcenty. Straszył swoich słuchaczy polskim Irpieniem, czyli inwazją brutalnego rosyjskiego wojska, które będzie torturować i mordować ludność cywilną. Tylko PiS może nas przed tym uchronić, bo Tusk Polskę rozbrajał, a polskie wojsko, broniące granicy, znieważa i opluwa.

Czy Kaczyński wie coś, o czym my nie wiemy? Bardzo źle zabrzmiały też lekceważące i nieprzyjazne słowa o ukraińskim kontrataku, który był „kijem na wodzie pisany”. Można sądzić, że w głębokim przekonaniu przywódcy polskiego państwa Ukraina jest już właściwie stracona i prawdziwym szańcem w wojnie totalitaryzmu rosyjskiego z tym zachodnim jest granica polsko-białoruska.

Bajki o Zachodzie

Ględy Kaczyńskiego to jakiś potworny splot megalomanii (pod rządami PiS Polska jest krajem bogatym, a niedługo będzie taka jak Niemcy), mitomanii i paranoi. Wszystko to inkrustowane jest kłamstwami, bredniami i przewrotnością. O umieraniu kobiet, którym odmówiono aborcji, Kaczyński ma do powiedzenia tyle, że śmierć ciężarnych się zdarza, a za rządów PiS zdarza się coraz rzadziej. I żaden wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu problem zastraszenia lekarzy i tragedii, do których to prowadzi, jest w głowie Kaczyńskiego rozwiązywany przez pominięcie i wyparcie. To opozycja wykorzystuje śmierć kobiet w swojej brudnej propagandzie.

Podobnie jest zapewne z tymi nieszczęsnymi lasami. Ktoś Kaczyńskiemu naopowiadał bajek o wyprzedaży lasów na Zachodzie, a on w to uwierzył jak we wszystko, co pasuje do jego paranoicznej, opartej na różnych deficytach, fobiach i nieprzystosowaniu mentalności. Kaczyński nie ma takich umiejętności ani znajomości języków, żeby cokolwiek sprawdzić samemu. Musi polegać na tym, co mu naopowiada Morawiecki albo co wyczyta sobie w którymś z ultraprawicowych pisemek, redagowanych specjalnie w taki sposób, aby karmić jego lęki i jego próżność.

Gdybyż to polskim lasom groziła prywatyzacja! Dziś grozi im raczej rabunkowa gospodarka wszechwładnych Lasów Państwowych, stanowiących udzielne księstwo Zbigniewa Ziobry, finansujące jego potrzeby polityczne. A co do wstępu do lasów i jego braku, to chociaż w poszczególnych krajach grodzenie prywatnych lasów stanowi problem, to zarówno polityka europejska, jak i polityka znienawidzonych przez Kaczyńskiego Niemiec jest inna – nastawiona na jak najszersze udostępnianie lasów do celów rekreacyjnych. Lasów prywatnych również. Prawdą jest natomiast to, że w Niemczech jest sporo zamkniętych rezerwatów przyrody, a także lasów, do których wprawdzie można wchodzić, lecz nie wolno w nich zbierać grzybów. Owszem, czasami dlatego, że nie życzą sobie tego ich właściciele. No i tu Kaczyński ma w końcu rację. W sprawie grzybobrania Polacy pod rządami PiS zapewne mają więcej wolności niż totalitarne Niemcy.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną