Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Rok przełomu

„Tak nie da się bez końca żyć. Ludzie wcisnęli stop”. Skąd się wziął przełom 15 października?

Warszawa, 1 października, Marsz Miliona Serc. Warszawa, 1 października, Marsz Miliona Serc. Beata Zawrzel / Reporter
Pożegnalne exposé Mateusza Morawieckiego i powitalne Donalda Tuska, zaprzysiężenie nowego rządu, pierwsze ważne decyzje. Stało się wreszcie to, co miało się stać wiele tygodni temu. Warto było jednak czekać, bo rok temu o tej porze taki scenariusz nie wydawał się wcale oczywisty.

Cezurą pozostaje oczywiście dzień 15 października, chociaż oczekiwany karnawał jeszcze wtedy się nie zaczął. Eksplozję radości niemal od razu zdusił wir politycznych zdarzeń. Zaczęło się zaklinanie rzeczywistości przez odchodzącą władzę, głupia zabawa w szukanie koalicjantów. Owszem, oglądaliśmy ten spektakl, przegryzając popcornem i rechocząc z gagów nowego marszałka Szymona Hołowni, ale to nie było jeszcze prawdziwe otwarcie. Ten nastrój pojawił się dopiero teraz, kiedy wreszcie faktycznie zmieniła się władza.

Październikowe zwycięstwo w jakimś sensie spadło jednak z nieba. Chyba nie byliśmy na to emocjonalnie przygotowani, do samego końca kampanii wielu z nas odpędzało fatalistyczne przeczucia, że skończy się jak zwykle. A kiedy już okazało się, że demokracja nie tyle nawet wygrała, ile wręcz triumfowała, wkradł się dysonans poznawczy. No bo właściwie co takiego się wydarzyło, skoro nic tego wcześniej nie zapowiadało? Nie pojawiły się „rozmaite znaki na niebie i ziemi”, które mogłyby nam zwiastować aż tak dobitną zmianę, z wyśrubowanym rekordem frekwencji i łącznego poparcia. Nie zapowiadały tego żadne sondaże, pogłębione badania, eksperckie raporty.

Później oczywiście pojawiły się socjologiczne analizy i publicystyczne interpretacje. Chociaż w wymiarze emocjonalnym to zwycięstwo ciągle jeszcze pozostawało nienazwane, co być może też nie pozwalało w pełni się nim nacieszyć. Pierwsze próby nadania mu jakiejś symboliki pojawiły się dopiero teraz, w samej końcówce roku. Na niedawnej sesji Sejmu wiele razy słyszeliśmy o „koalicji 15 października”, za którą ma stać „pokolenie 15 października”. Nowa większość pozdrawiała się z sejmowej trybuny słowami: „Szczęśliwej Polski już czas”. Nowe slogany natychmiast zostały zreprodukowane w formie internetowych hashtagów i być może na dłużej zagoszczą w potocznym języku.

Polityka 52.2023 (3445) z dnia 19.12.2023; Polityka; s. 20
Oryginalny tytuł tekstu: "Rok przełomu"
Reklama