Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Wielka Brukselska

Kulisy kampanii: Tusk chce wreszcie przerwać passę Kaczyńskiemu. Kto utwardzi skuteczniej, ten wygra

Pole symboliczne jest jasno określone: Kaczyński walczy o dziesiąte z rzędu zwycięstwo, a Tusk chciałby mu wreszcie przerwać tę passę. Pole symboliczne jest jasno określone: Kaczyński walczy o dziesiąte z rzędu zwycięstwo, a Tusk chciałby mu wreszcie przerwać tę passę. Krystian Maj / Kancelaria Prezesa RM
Listy już zarejestrowane, bomba poszła w górę. Po październikowym przełomie i wiosennej dogrywce o samorząd rywalizacja przenosi się na obszar europejski. Wybory do PE to kolejny z etapów porządkowania sceny w przejściowym okresie przed przyszłoroczną rozgrywką o Pałac Prezydencki.
Z perspektywy przedstawicieli PIS miejsce na liście do PE to oczekiwana premia „za zasługi”.Shutterstock Z perspektywy przedstawicieli PIS miejsce na liście do PE to oczekiwana premia „za zasługi”.

Problem w tym, że to już trzecia kampania na przestrzeni roku. Emocje po wielkiej zmianie dawno opadły i większość wyborców wolałaby pewnie trochę odetchnąć od polityki. Wybory europejskie same w sobie też nigdy specjalnie nie kusiły, ich wyśrubowany pięć lat temu frekwencyjny rekord to raptem 45 proc. Czyli mniej niż ostatnio w wyborach samorządowych, które pozostawiły po sobie wrażenie niedosytu. I niewiele wskazuje, żeby ten trend miał się odmienić.

Będzie to zatem kampania zorientowana niemal wyłącznie na mobilizowanie własnych wyborców. Nieprzekonanymi raczej nikt nie będzie się przejmował, bo to nie dla nich wybory. Liczyć się będą twarde elektoraty: kto utwardzi skuteczniej, ten wygra.

Pole symboliczne jest jasno określone: Kaczyński walczy o dziesiąte z rzędu zwycięstwo, a Tusk chciałby mu wreszcie przerwać tę passę. Ostatni raz Platforma procentowo wyprzedziła PiS równo dekadę temu, właśnie w wyborach europejskich. I w jakimś sensie historia zatacza koło, bo przecież nastrój tamtej kampanii określiła rosyjska aneksja Krymu. Premier Tusk zagrał wtedy na historycznych traumach Polaków. Postraszył, że jeżeli nie dokonają właściwego wyboru, możemy mieć powtórkę z 1 września, kiedy dzieci nie poszły do szkoły. I niewątpliwie to mobilizacja wokół flagi sprawiła, że słabnąca Platforma o włos wyprzedziła PiS.

Dzisiaj jest dużo groźniej, a zatem i wysiłkom Tuska, który konsekwentnie stara się wpisywać zbliżające się wybory w logikę bezpieczeństwa, nie da się zarzucić przesady. Zmieniły się również polityczne okoliczności. Tamto zwycięstwo okazało się wkrótce pyrrusowe. Tuż po wyborach rozlała się afera taśmowa, następnie Tusk odleciał do Brukseli i było po sprawie. Ale znajdujemy się przecież na początku cyklu politycznego i stabilności układu rządzącego nic poważnego jeszcze nie zagraża.

Polityka 20.2024 (3463) z dnia 07.05.2024; Temat tygodnia; s. 16
Oryginalny tytuł tekstu: "Wielka Brukselska"
Reklama