Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

W Odrze znów giną ryby, znamy już ten scenariusz: kolejna katastrofa przed nami. Jest petycja do premiera

Patrol na Kanale Gliwickim w trakcie wyławiania śniętych ryb w 2022 r. Patrol na Kanale Gliwickim w trakcie wyławiania śniętych ryb w 2022 r. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl
Był czas, żeby się przygotować. Alarmowaliśmy w ubiegłym roku, w lutym tego roku, gdy pojawiły się pierwsze martwe ryby – mówią naukowcy. Nie zgadzają się co do źródła problemu, ale są zgodni w jednym: czas działa na niekorzyść Odry. Ryby już umierają.

Z Kanału Gliwickiego od 29 kwietnia do 6 maja wyłowiono 1,5 tony śniętych ryb. Temperatura w te dni według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej była wyższa miejscami nawet o 7 st. C od wieloletniej średniej. To m.in. wysokie temperatury, niski poziom wód i wzrost ich zasolenia były przyczyną katastrofy, do jakiej doszło na Odrze dwa lata temu – odpowiadała za nią tzw. złota alga, która rozwijając się w sprzyjających warunkach, zabija żywe organizmy w rzece.

Czytaj także: Odra nie odżyła. Czy nadchodząca wiosna i lato dobiją w niej resztki życia?

Martwe ryby w Odrze

O martwych rybach wyłowionych z Odry poinformowało 9 maja biuro prasowe wojewody opolskiego – 29 kwietnia pracownicy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie odłowili z opolskiego odcinka Kanału Gliwickiego ok. 80 kg śniętych ryb, głównie płoci, karasi i leszczy. 2 maja Główny Inspektorat Ochrony Środowiska ogłosił II stopień (w trzystopniowej skali) zagrożenia dotyczący występowania złotej algi w pobliżu gliwickiej Mariny – w tym samym miejscu, gdzie zaczęła się katastrofa w 2022 r. Tego dnia przewodność elektrolityczna (im większa, tym większe zasolenie) wody wyniosła aż 5190 mS/cm [mikroSimensów na centymetr – przyp. red.], a 6 maja już 5730 mS/cm. Rekord w Kanale to prawie 7 tys. mS. Inspektorzy wykryli też 235,11 mln komórek złotej algi w litrze wody. W lutym, kiedy pojawiły się pierwsze martwe ryby, było to 78 mln.

Do 9 maja łącznie z rzeki wyłowiono ok. 1,5 tony martwych ryb. „Zgodnie z Procedurą monitorowania interwencyjnego Prymnesium parvum »złotej algi«, opracowaną przez GIOŚ na Kanale Gliwickim w mieście Kędzierzyn-Koźle, obowiązuje I stopień zagrożenia” – można przeczytać w komunikacie służb wojewody, które poinformowały, że jakość wód monitoruje na bieżąco Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Opolu i Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, zwiększono częstotliwość badań biochemicznych wody do dwóch w tygodniu, uruchomiono procedurę powiadamiania w ramach Międzynarodowego Planu Ostrzegawczo-Alarmowego dla Odry, a w okolicach byłej stoczni na starorzeczu Odry w Januszkowicach zamontowano specjalną siatkę uniemożliwiającą migrację ryb. Od marca też opolskie służby wojewody uczestniczą w cotygodniowych naradach z Ministerstwem Klimatu i Środowiska. Takie spotkanie międzyresortowego zespołu eksperckiego odbyło się także 29 kwietnia. Rozmawiano m.in. o zwiększeniu retencji wód kopalnianych oraz inwestycjach w systemy odsalania i oczyszczania wód. „IMGW-PIB pracuje nad stworzeniem dynamicznego modelu hydrologicznego, który umożliwi »widzenie się« zrzutów, po to, aby uniknąć kumulacji zanieczyszczeń w rzece” – poinformował resort środowiska, a służby wojewody opolskiego dodały, że zagrożone akweny patrolowane są codziennie, zaś systematyczne pomiary stanu rzek traktowane są priorytetowo. Pytanie, czy to wystarczy i czy znowu za śnięcie ryb odpowiada złota alga, czy np. przyducha, czyli niedobory tlenu w wodzie. Wyniki badań ichtiopatologicznych pozwalają uznać, że prawdopodobną przyczyną śnięcia ryb była nagła zmiana warunków środowiskowych.

Czytaj także: Policja z pałkami do ochrony Odry? To absurd. A rzeka nadal jest w fatalnym stanie

Złote algi i śnięte ryby. Sprawa nie jest nie taka prosta

Prof. Andrzej Woźnica, dyrektor Śląskiego Centrum Wody Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach: – Problem nie jest taki prosty. Od 2022 r. mówi się o odpowiedzialności algi Prymnesuum parvum za śnięcie ryb. I rzeczywiście, bardzo często algi są z tym związane, ale nie mamy jasnej odpowiedzi, w jaki sposób dochodzi do uruchomienia tego zjawiska. Wysoka liczebność komórek alg utrzymuje się cały czas, a do masowego śniecia ryb dochodzi tylko od czasu do czasu.

Prof. Woźnica przyznaje, że wraz z zespołem prowadzi badania nad tym, jak dochodzi do pojawienia się samego efektu toksycznego, prowadzącego do śmierci ryb. – Mówienie, że złota alga znowu się pojawiła, nie jest prawdą. Złota alga była obserwowana w Kanale Gliwickim przez całą zimę. Wynika to z tego, że tam znajduje dobre warunki do przeżycia – dużo biogenów, ale przede wszystkim wody słone czy słonawe. W słodkiej wodzie jej po prostu nie ma – dyrektor Śląskiego Centrum Wody Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach nie kryje, że te słonawe wody to efekt zrzutów solanki z kopalń. I takie wody są w Kanale Gliwickim, gdzie poziom zasolenia jest wyższy niż w Odrze. W samej rzece, w miejscach zrzutu solanek, wynosi on ok. 2 tys. mS i jest kontrolowany. To około 1,0–1,3 g soli na litr – takie zasolenie nie jest niebezpieczne dla ryb.

Od dłuższego czasu tłumaczymy, że katastrofy takie jak ta latem 2022 r. mogą być skutkiem mieszania się wody słodkiej z wodą słoną. Naukowcy wyraźnie widzą ten związek, wiemy też, że czynnikiem powodującym pękanie komórek tych alg jest właśnie słodka woda. Widzą też, że od dwóch lat każda śmiertelność ryb wiązana jest z ze złotymi algami, a to nie jest takie oczywiste – są też inne przyczyny śnięcia ryb, takie jak inne pasożyty, choroby wirusowe, brak tlenu w wodzie – mówi prof. Andrzej Woźnica, dodając, że w najbliższych dniach jego zespół rozpoczyna kolejne badanie na Kanale Gliwickim i Odrze, a w planach są badania naukowe, w których naukowcy zajmą się z jednej strony prostymi zjawiskami fizyko-chemicznymi i biologicznymi, decydującymi o tym, czy i jak dochodzi do śnięcia ryb w kontekście toksycznego oddziaływania złotej algi, ale z drugiej też antropopresją, która odpowiada za pojawianie się wód słonych w ekosystemach śródlądowych. Poznanie mechanizmów wywoływania efektu toksycznego może umożliwić przeciwdziałanie skutkom tych zdarzeń.

Czytaj także: Złote algi w Odrze. Skąd się wzięły, dlaczego są groźne, jak je zwalczyć?

Dla prof. Woźnicy jasnym jest przede wszystkim to, że doświadczenie katastrofy może zdarzyć się raz. Po nim powinno nastąpić opracowanie procedur pozwalających zapobiec powtórzeniu się zjawiska albo znacznie ograniczyć jego skutki. Tymczasem, jak nie kryje naukowiec z UŚ, na całą południową Polskę jest tylko jeden weterynarz w Inspekcji Weterynaryjnej, który jest specjalistą z zakresu chorób ryb. Dwa lata temu dyrektor Śląskiego Centrum Wody Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach wraz z zespołem badaczy z Uniwersytetów Śląskiego i Szczecińskiego przepłynął w końcu lipca 800 km Odrą od Ostrawy do Zalewu Szczecińskiego, pobierając na całej długości rzeki próbki do badania. Na całej trasie widzieli tylko jedną martwą rybę. Masowe ginięcie nastąpiło kilka dni później.

Szukamy odpowiedzi na pytanie, jak złota alga dopłynęła do miejsc, w których zaczęło się masowe ginięcie ryb i innych żywych organizmów – mówi prof. Woźnica, zapowiadając publikację naukową, w której znajdzie się odpowiedź na to pytanie, a więc tak naprawdę odpowiedź na pytanie o przyczynę katastrofy w 2022 r. I przypomina, że zjawisko, którego skutki wywołały taki szok nie tylko wśród aktywistów i ekologów, występuje na całym świecie i nie zawsze wiąże się z działalnością przemysłową człowieka. Są też, np. w Stanach Zjednoczonych, naturalnie zasolone rzeki, gdzie do masowego śnięcia ryb dochodzi po intensywnych opadach, czy w norweskich fiordach, kiedy do ich słonych czy słonawych wód dostaje się w krótkim czasie duża ilość słodkiej wody, czynnika aktywującego wyrzut toksyn z komórek złotej algi.

Naukowcy nie są zgodni co do przyczyny zatrucia Odry

Dr hab. Bogdan Wziątek z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w rozmowie z portalem Opolska360 nie krył, że monitoring prowadzony na Kanale Gliwickim po katastrofie z 2022 r. nie rozwiązuje problemu. Urzędnicy w komunikatach informują o liczbie złotych alg w litrze wody, a kluczowy problem tkwi w tym, że umierają ryby. Stąd też propozycja, by je odławiać i przenosić do zbiorników o mniejszym zasoleniu. Rozwiązaniem miałyby być też uniemożliwiające migracje ryb bariery, takie jak ta zamontowana właśnie w okolicach byłej stoczni na starorzeczu Odry w Januszkowicach. We wrześniu 2023 r. grupa parlamentarzystów złożyła w tej sprawie interpelację do resortów infrastruktury i rolnictwa. Odpowiedź była krótka: odłów jest trudny, a przeżywalność ryb – niewielka.

Czytaj także: W zatrutej Odrze przegląda się państwo PiS. A to jeszcze nie koniec

Dr hab. Wziątek przekonuje jednak, że odłów może być dla ryb ratunkiem. I napisał petycję do premiera Donalda Tuska, w której można przeczytać: „Ryby nie muszą tam ginąć. Istnieją skuteczne rozwiązania, takie jak odłowienie i przeniesienie w bezpieczne miejsce, wolne od złotych alg. Takie działania sprawdziły się w czasie podobnego kryzysu w Anglii, gdzie uratowano blisko 500 tys. ryb. (…) W sytuacji kryzysowej kluczowe jest szybkie, skutecznie działanie urzędników. Brak decyzji i bezwład, jaki obserwujemy w tej sprawie, doprowadzi do katastrofy. Domagamy się pilnej reakcji i wdrożenia działań! Ludzie rybom zgotowali ten los i najwyższy czas, by wzięli za to odpowiedzialność, Panie Premierze!”.

W Kanale Gliwickim, gdzie doszło do śnięcia ryb, nie spadło zasolenie wody, nie ma tam zderzenia ze słodką wodą, a jednak ryby umierają, bo mamy toksyczne zakwity. Pamiętajmy, że w 2020 r. algi namnażały się w różnych miejscach Odry – podkreśla Wziątek i dodaje, że istotnym czynnikiem, który z pewnością może doprowadzić do wzrostu zagrożenia, są temperatury. IMiGW zapowiada w długoterminowej prognozie pogody upalne lato z dziennymi temperaturami sięgającymi 36 st. C i tropikalnymi nocami.

Ale wciąż podstawowym problemem jest to, że woda jest po prostu słona. I dlatego kluczową kwestią jest zapobieganie masowemu zakwitowi alg na Odrze. Jest to trudne, ale w zeszłym roku podjęto odpowiednie działania. Zarządzano zrzutami kopalnianej solanki, na zamkniętej w części Odrze utrzymywany był przepływ wody, a więc śluzy były przepłukiwane kilka razy dziennie, nie było za to żeglugi, bo to płynięcie wody prawdopodobnie powodowało, że alga się przemieszczała – tłumaczy Bogdan Wziątek, przypominając, że w 2022 r. część powyżej Kanału Gliwickiego łącznie z dużym obszarem poniżej nie były dotknięte katastrofą, która zaczęła się w rejonie Oławy, koło Wrocławia.

Czytaj także: Dokąd płynie kasa na rzeki? Czyli kto i jak próbował zarobić, wykorzystując katastrofę Odry

Odłów może uratować ryby zagrożonych gatunków

Zdaniem dr. hab. Wziątka w tym kontekście znaczenie ma zabudowa hydrotechniczna na Kanale – zamknięte śluzy odcinają wody, które nie spływają w dół Odry. Ale dla ryb to katastrofa, bo nie mają gdzie uciec i są w śmiertelnej pułapce. Stąd też postulat naukowców i ekologów, by ryby z zagrożonych odcinków Odry przenosić w górę rzeki, by mogły przedostać się do dopływów.
Odłowienie jak największej liczby ryb zniweluje skutki kryzysu. Co więcej, mamy pełną akceptację naszej propozycji ze strony samorządu i administracji województwa opolskiego. Reszta jest wyłącznie kwestią decyzji. I nie jest prawdą, że to przedsięwzięcie organizacyjnie trudne, kosztowne i nie do przeprowadzenia. Jeden rybak pracujący na Odrze rocznie łowił przed katastrofą ok. 20 ton ryb. Spółdzielnia Rybacka Regalica przed katastrofą kilkadziesiąt ton rocznie na dolnej Odrze. Kanał Gliwicki to nie jest Amazonka… – mówi prof. Wziątek, który jednocześnie przypomina, że decyzja – czy też raczej jej brak – wynika z sytuacji formalno-prawnej, bo Kanał Gliwicki i Odra to dwa różne obwody rybackie. I przeszkodą są względy formalno-prawne, a niekoniecznie organizacyjne czy finansowe, tym bardziej że doświadczenie w ratowaniu ryb przez ich odławianie Polacy mają – opracowywali m.in. plan i narzędzia do odławiania tołpygi z Balatonu dla Węgier.

Dr hab. Wziątek: – Był czas, żeby się przygotować. Alarmowaliśmy w ubiegłym roku. Alarmowaliśmy w lutym tego roku, kiedy pojawiły się pierwsze przypadki śnięcia ryb. Przez te 2–3 miesiące można było zrobić wiele, szczególnie że ryby naturalnie migrowały wtedy na tarło. Śmierć ryb to nie tylko tragedia zwierząt. Martwe ryby dodatkowo nawożą algi, czyli zaopatrują je w azot i fosfor, a to ułatwia im ekspansję. Paradoksalnie ryby mogą się też przyczyniać do rozwoju alg, bo zjadają rozwielitki, które są naturalnymi wrogami algi. Tak więc im mniej ryb, tym łatwiej opanować zakwity.

Raport Najwyższej Izby Kontroli, który powstał po katastrofie na Odrze w 2022 r., wykazał, że od lat 70. ubiegłego wieku złote algi wielokrotnie rejestrowano poza granicami Polski – w rejonach przybrzeżnych, a także w jeziorach i rzekach – a zakwity glonu prowadziły do masowego śnięcia ryb. „Tymczasem według informacji Polskiego Towarzystwa Hydrobiologów żadne krajowe badania w tym zakresie nie były przed kryzysem prowadzone, mimo że problem narastającego zasolenia wód w dorzeczu Górnej Odry i wynikającego stąd pogorszenia jakości wód, identyfikowany był już od wielu lat” – informowali inspektorzy NIK, przypominając, że już w 1999 r. Izba alarmowała o zrzutach zasolonych wód kopalnianych do Odry i Kanału Gliwickiego. Środowiska ekologiczne i część naukowców przekonują, że problem rozwiąże zamykanie kopalń, choć jak na razie to raczej odległa niż bliska przyszłość, a sam proces trudny do przeprowadzenia. Inni przypominają, że zamykanie kopalń nie rozwiązuje problemu, bo wody kopalniane będą musiały być dalej pompowane. I zrzucane do rzeki. Jednocześnie na Śląsku, gdzie pracują kopalnie, z których słone wody trafiają do rzeki, cały czas prowadzona jest kontrola zasolenia Odry. System nazywa się kolektor Olza i doprowadza solanki na całej szerokości rzeki tak, by zasolenie oscylowało w okolicy 2000 mS. Podobnie jest w Głogowie w Zagłębiu Lubin.

Czytaj także: Niewolnicy granic. Sprawy Turowa czy Odry pokazały, jak nam źle z unijnymi sąsiadami

7 maja stan ostrzegawczy wprowadzono dla Odry na wysokości Januszkowic, w Krapkowicach, Łanach i Bytomiu Odrzańskim. Ostrzeżenia w związku z występowaniem „złotej algi” obowiązują też dla starorzecza Odry w Januszkowicach i dla Zbiornika Czernica. Na stronie Ministerstwa Klimatu i Środowiska ostatnie dane z analizy wody w rzece są z próbek pobranych 8 maja.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną