Kraj

Komisja śledcza przesłuchała Kaczyńskiego. Są dwa wnioski do Komisji Etyki Poselskiej

Jarosław Kaczyński przed komisją ds. wyborów kopertowych, 25 maja 2024 r. Jarosław Kaczyński przed komisją ds. wyborów kopertowych, 25 maja 2024 r. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
„Wyjątkowo bezczelne kłamstwo” – tak prezes PiS Jarosław Kaczyński skomentował zeznania byłego posła Porozumienia Michała Wypija. Odniósł się również do zmiany kodeksu wyborczego przed wyborami. „Jeśli sytuacja jest nadzwyczajna, to tego typu reguły przestają obowiązywać”.

Zakończyła się druga runda pytań ostatniego posiedzenia sejmowej komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych, na której przesłuchiwany był prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Komisja skierowała dwa wnioski do Komisji Etyki Poselskiej o ukaranie prezesa Kaczyńskiego za obrażanie komisji oraz dziennikarki. – Pan poseł naruszył artykuł mówiący o dobrym imieniu Sejmu oraz artykuł, w którym jest mowa o szanowaniu godności innych osób – wskazał poseł Jacek Karnowski (KO). Końcówkę obrad próbował zakłócić poseł Michał Wójcik, który zaczął mówić przed megafon, na co przewodniczący Joński zareagował, wykluczając go z obrad.

Przewodniczący Dariusz Joński poinformował również, że komisja rozważa konfrontację prokuratorek Ewy Wrzosek oraz Edyty Dudzińskiej, o ile otrzyma dokumenty, których Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów nie chce przekazać.

Arytmetyka sejmowa

Jaka była różnica między ustawą, za którą głosowała opozycja, a ustawą, której nie poparła? – pytała Magdalena Filiks. Prezes Kaczyński nie potrafił wskazać różnic między rozwiązaniami. Pierwsza ustawa proponowała głosowanie korespondencyjne jako dodatkowe i nieobowiązkowe, przygotowane przede wszystkim dla seniorów. – Ja radzę panu hamować piętami, bo nie życzę sobie, żeby mi pan mówił, w jakiej ja jestem sytuacji. Wszystko, co o panu myślę, zachowałam dla siebie, bo naprawdę musiałby pan robić kilka chwil na higienę.

Na pytanie, dlaczego podpisał ze „zdrajcą” i „konfabulantem” Gowinem umowę koalicyjną po nieudanych wyborach korespondencyjnych Kaczyński odpowiedział: – Tego wymagała arytmetyka sejmowa. Na cytowane przez przewodniczącego Jońskiego słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że na pół roku przed wyborami nie można zmieniać kodeksu wyborczego, powiedział z kolei: – Zgadzam się, jeżeli sytuacja jest zwyczajna. Jeśli sytuacja jest nadzwyczajna, to tego typu reguły przestają obowiązywać.

Dobre serce prezesa

– Ze względu na sposób zadawania przez panią pytań i zachowanie pana przewodniczącego nie mam zamiaru dalej odpowiadać na jakiekolwiek pytania – mówił Kaczyński. Wcześniej posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic pytała świadka, czy może do niego mówić „osobo wezwana”.

– Ułamek promila wydatków państwa – tak Kaczyński odniósł się do zarzutu o wydatek 70 mln zł na wybory kopertowe.

Dlaczego Pan bierze udział w czymś, co jest nielegalne? – pytała Magdalena Filiks. Szef PiS wielokrotnie zarzucał komisji niekonstytucyjność. – Z dobroci serca – odpowiada Kaczyński.

Chcieliście, żeby Duda wygrał wybory? Pracowaliście na jego zwycięstwo – pytała posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic. Kaczyński odmówił odpowiedzi na „niepoważne pytania”.

„Bezczelne kłamstwo”

Poseł Michał Wójcik zapytał prezesa Kaczyńskiego, czy wie, dlaczego Gowin kłamał przed komisją. Przewodniczący komisji pytanie uchylił. Szef PiS zasugerował, że Jarosław Gowin, były wicepremier, mógł otrzymać propozycję objęcia ważnego stanowiska – mówiło się o funkcji marszałka Sejmu – w zamian za zablokowanie wyborów.

Wyjątkowo bezczelne kłamstwo – Jarosław Kaczyński skomentował zeznania Michała Wypija. Były poseł twierdzi, że politycy Porozumienia byli zapraszani na Nowogrodzką, gdzie mieli być namawiani do poparcia wyborów korespondencyjnych.

Pojawił się również wątek zamkniętych cmentarzy. Podczas pandemii koronawirusa w 2020 r. Jarosław Kaczyński odwiedził grób brata, wbrew rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów, które nakazało zamknięcie cmentarzy. – Ja byłem tego dnia na siedmiu cmentarzach. Wszystkie były otwarte – stwierdził były premier.

Czy zmiana ordynacji wyborczej w trakcie trwania kalendarza wyborczego nie jest naruszeniem prawa? – pytał Witold Tumanowicz z Konfederacji. – W nadzwyczajnych okolicznościach nie – odparł Kaczyński.

Podczas przesłuchania obecny był wątek doniesień na temat Funduszu Sprawiedliwości. – Umieściliście agenta, tyle – zabrał głos Michał Wójcik z Suwerennej Polski. – Słucham? Co Pan powiedział? Coś się Panu pomyliło – odparł Joński. – To będzie miało kolejne odcinki, będzie Pan zdziwiony – dodał polityk Zjednoczonej Prawicy.

Moja bezwzględna władza to twór propagandowy

Czy Pan mnie straszy? – zareagowała posłanka Filiks na słowa przesłuchiwanego: „przyjdzie taki czas, kiedy rozliczymy to wasze łamanie prawa”.

Prezes partii Prawo i Sprawiedliwość odniósł się do pytania o ministrów, którzy wypowiadali mu posłuszeństwo podczas próby zorganizowania wyborów korespondencyjnych. – Cała ta wizja mojej bezwzględnej władzy, całkowitej, niepodważalnej, niedyskutowalnej władzy, jeśli chodzi o moje decyzje w partii, jest pewnym tworem propagandowym. To prawdopodobnie projekcja sytuacji w partii konkurencyjnej.

– Kto decyduje o tym, który wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest obowiązujący? – zapytała Jarosława Kaczyńskiego posłanka KO Magdalena Filiks. – Decyduje ktoś, kto jest dysponentem organów zawierających w sobie akty normatywne, które należy ogłosić, np. Dziennik Ustaw – odpowiedział były premier. I dodał: – W Polsce jest zamieszanie prawne, dlatego że partie, które krytykują system postkomunistyczny, to siły, które podtrzymują ten system, bo jest dla nich wygodny, odwołują się, że taka zmiana władzy jest dyktaturą. A taka zmiana władzy musi objąć reformę sądownictwa.

Poseł Waldemar Buda pytał Kaczyńskiego z kolei, czy istniała inna droga konstytucyjna niż przeprowadzenie wyborów w terminie. – Nie było takiej możliwości. Udana próba ich nieprzeprowadzenia jest deliktem konstytucyjnym – odparł Kaczyński.

„Wybory korespondencyjne były bezpieczne, możliwe i legalne”

Przepisy o ochronie danych osobowych są przepisami niższymi rangą niż przepisy konstytucyjne. To były różne działania, żeby te wybory się nie odbyły – odpowiedział na pytanie o udostępnianie danych wyborców gminom przez Pocztę Polską.

Po raz kolejny usłyszeliśmy o „obstrukcji Platformy Obywatelskiej i chęci unikania bardzo dużej klęski”. Szef PiS został zapytany o opinie ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz wicepremiera Jarosława Gowina, którzy mieli być przeciwni organizacji głosowania. – Opinii Szumowskiego nie znam. W przypadku Gowina sytuacja jest skomplikowana. On w pewnym momencie zaczął wysnuwać absurdalną konstytucyjnie koncepcję, żeby wybory zostały odłożone, a kadencja prezydenta przedłużona o dwa lata.

Technicznie za organizację wyborów odpowiadał rząd, a więc i premier Mateusz Morawiecki. Duże znaczenie miał też szef kancelarii premiera Michał Dworczyk i osoby z obsługi prawnej – przyznał również Kaczyński.

„Nie wiem, czy ktoś nadzorował organizację wyborów”

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zeznaje. Nie pamięta, czy ktokolwiek nadzorował organizację wyborów, czy Adam Bielan przekonywał go do głosowania korespondencyjnego ani gdzie podejmowano decyzje.

Nie przypominam sobie takiej rozmowy – odparł lider PiS na pytanie o rozmowę z prezydentem Andrzejem Dudą o pomyśle organizacji wyborów. Prezes odniósł się również do zeznań szefa PKW, według którego poprawne przeprowadzenie głosowania w formie kopertowej było niemożliwe. – Gdyby nie obstrukcja PO, to wybory mogłyby być sprawnie przeprowadzone.

Pan wyraźnie nie rozumie reguł funkcjonowania demokracji parlamentarnej. Partie polityczne przede wszystkim przeprowadzają wybory i mają wpływ na osoby, które pełnią funkcje państwowe. Natomiast w tym wypadku takiej praktyki nie ma – przekonywał Kaczyński.

Jeśli chodzi o kogoś, kto byłby wyznaczony, żeby nadzorować te wybory, to ja nie mam takiej wiedzy, ale nie wykluczam, że ktoś taki był – stwierdził Kaczyński. – Proszę nie żartować, że ja mam pamiętać, jak zareagowałem na pojedynczy telefon. Jest duża grupa osób, która może zadzwonić do mnie wieczorem. Widocznie dla Adama Bielana rozmowa ze mną jest przeżyciem.

Spóźniony, ale obecny

Od godz. 10 trwało ostatnie posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych. W finałowym odcinku przesłuchiwany był Jarosław Kaczyński. Prezes PiS pojawiał się w zeznaniach świadków, którzy stanęli już przed komisją, w tym Adama Bielana (Republikanie) i Jarosława Gowina (dawniej Porozumienie), m.in. jako uczestnik spotkania polityków PiS i Porozumienia w willi przy ul. Parkowej, gdzie dyskutowano o wyborach kopertowych. Przed komisją zeznawali ówczesny premier Mateusz Morawiecki oraz wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

W środę Morawiecki zeznał, że pomysł, by wybory przeprowadzić w formie korespondencyjnej, padł podczas narady kierownictwa PiS przy Nowogrodzkiej. Były premier nie pamiętał, kto to zaproponował, kto uczestniczył w spotkaniu ani kto przygotował projekt ustawy o wyborach. Komisja śledcza m.in. o to pyta Jarosława Kaczyńskiego.

Jarosław Kaczyński znów przed komisją śledczą

Dla lidera PiS to kolejne przesłuchanie przed komisją śledczą. W marcu stanął przed komisją badającą wykorzystywanie oprogramowania Pegasus. Jak poinformował, stawił się, „bo ma obowiązek”, ale odmówił złożenia fragmentu przyrzeczenia w brzmieniu „będę mówił szczerą prawdę, niczego nie ukrywając z tego, co mi jest wiadome”. Kaczyński zasłaniał się tajemnicą wynikającą z dostępu do informacji tajnych, do których miał dostęp jako wicepremier. Komisja nie dysponowała zgodą premiera na zwolnienie go z tajemnic klauzulowanych.

Prace zespołu dotyczą korespondencyjnych wyborów prezydenckich, które miały się odbyć 10 maja 2020 r. Raport końcowy posłowie planują przedstawić do końca maja.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną