Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Wojna wizerunkowa

Tusk kontra Nawrocki. Przed nami długa wizerunkowa wojna pozycyjna

Żaden z nich nie chce, aby niezdecydowana jeszcze część opinii publicznej (czyli ta, która nie uważa premiera za „niemieckiego agenta”, a prezydenta za „niezbyt rozgarniętego alfonsa”) akurat jego uznała za głównego winnego postępującego paraliżu władzy wykonawczej w Polsce.

Pierwsze od września spotkanie premiera z prezydentem, do którego doszło 9 stycznia, miało wedle Donalda Tuska upłynąć w „bardzo dobrej atmosferze”. „Będziemy starali się z prezydentem Nawrockim kształtować jedną linię całego państwa polskiego w sprawach bezpieczeństwa” – poinformował szef rządu, potwierdzając opinię, że gdy mu tylko na tym zależy, wciąż potrafi zachować się jak wytrawny dyplomata. Dlatego zignorował trzy najnowsze weta Nawrockiego, które ten ogłosił tuż przed przyjazdem premiera do Pałacu Prezydenckiego. Sygnał wysłany w ten sposób przez Nawrockiego był jednak jednoznaczny: żadnego rozejmu nie będzie.

Oczywiście zdarzać się będą jakieś rozmowy na temat jego zawarcia, może nawet uda się wynegocjować jakąś „wymianę jeńców”, czyli np. nominacje ambasadorskie w zamian za kontrasygnatę premiera pod aktami mianowania nowych członków Zarządu NBP. Zapewne uda się też jeszcze przez jakiś czas zachować pozory współpracy we wspomnianych sprawach bezpieczeństwa. Jednak im bliżej będzie do wyborów parlamentarnych, tym konflikt będzie ostrzejszy. Logika procesu polaryzacji, opisana onegdaj dosadnie przez prof. Marka Migalskiego („Gdzie dwóch się bije, tam obaj korzystają”), będzie o sobie dawała znać coraz wyraźniej. Z jednym tylko ograniczeniem – natury wizerunkowej. Tym, które skłoniło obu panów do styczniowego spotkania. Otóż żaden z nich nie chce, aby niezdecydowana jeszcze część opinii publicznej (czyli ta, która nie uważa premiera za „niemieckiego agenta”, a prezydenta za „niezbyt rozgarniętego alfonsa”) akurat jego uznała za głównego winnego postępującego paraliżu władzy wykonawczej w Polsce.

Przed nami zatem długa wizerunkowa wojna pozycyjna, w której to jednak prezydent znajduje się w bardziej komfortowym położeniu.

Polityka 3.2026 (3547) z dnia 13.01.2026; Komentarze; s. 9
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojna wizerunkowa"
Reklama