Politycy prawicy ostrzegają, że Polki mają coraz mniej dzieci, co pod znakiem zapytania stawia kwestię narodowego przetrwania. W tej sytuacji rację ma wiedziony patriotycznym impulsem red. Jacek Karnowski, proponując na antenie kierowanej przez siebie telewizji Dekalog Narodowego Przetrwania mający doprowadzić do zwiększenia liczby ciąż wśród Polek.
Nie wiem, czy zachodzenie Polek w ciążę za pomocą jego Dekalogu okaże się skuteczne, ale zgadzam się z Karnowskim, że sytuacja jest dramatyczna i każdy pomysł się liczy. Polki najwyraźniej nie mają ochoty zachodzić w ciążę w tradycyjny sposób, dlatego Karnowski sprytnie proponuje, żeby liczbę ciąż zwiększyć poprzez wprowadzenie zakazu propagandy antyrodzinnej, powstrzymanie laicyzacji, wzmocnienie treści narodowych w edukacji szkolnej oraz obowiązkowe przeszkolenie wojskowe.
Jest także za przyjęciem zapisu, że „misją każdej kobiety i mężczyzny jest posiadanie potomstwa”. Niestety nie mówi, co państwo ma robić z tymi, którzy nie chcą przetrwać i będą się od swojej misji wymigiwać. Moim zdaniem takie osoby, po odlaicyzowaniu i wzmocnieniu w nich treści narodowych, można by kierować na obowiązkowe przeszkolenia wojskowe, gdzie nauczyłyby się, co zrobić, żeby mieć dużo dzieci nawet w trudnych warunkach polowych oraz jak postępować, żeby po urodzeniu tych dzieci przetrwać do renty lub emerytury.
Zdaniem posła Czarnka propaganda antyrodzinna to gigantyczny problem. „Nie żeń się, po co ci dzieci? Najpierw się wykształć, znajdź pracę, zwiedź świat, dopiero potem znajdziesz sobie żonę albo męża” – ironizuje Czarnek, który wprawdzie sam wykształcił się na profesora, ale jak zastrzega, dopiero po wywiązaniu się z obowiązków prokreacyjnych wobec Polski.
Zgadzam się: z wykształceniem nie ma się co spieszyć, zwłaszcza że niektórym i tak się ono do niczego nie przydaje.