Wśród polityków i ludzi ze służb specjalnych krążą spekulacje na temat azylu politycznego dla Patrycji Koteckiej-Ziobro, żony byłego ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego. On sam w sążnistym oświadczeniu na X tak uzasadnił schronienie małżonki pod skrzydłami Viktora Orbána: „Podjąłem decyzję, że nie pozwolę, aby moje dzieci zostały pozbawione opieki matki, a moja żona – w zastępstwie za mnie – stała się ofiarą psychopatycznej zemsty Donalda Tuska. Dlatego wystąpiłem o objęcie jej międzynarodową ochroną”.
Klementyna Suchanow, aktywistka i dziennikarka śledcza, która była podsłuchiwana Pegasusem, zauważa, że jako prokurator generalny i minister sprawiedliwości Ziobro ma ogromną wiedzę o elicie politycznej kraju, od tych, którzy dziś rządzą, po kolegów z PiS. – Ziobro zna liczne sprawy prokuratorskie, miał pod sobą sądy, więziennictwo i słynął ze zbierania haków. Miał także Pegasusa, a do dziś posiadamy niewielką wiedzę o tym, czego i o kim się dowiedział – stwierdza Suchanow.
Ludzie, z którymi rozmawiamy, nie mają wątpliwości, że Ziobrowie są na Węgrzech otoczeni przez tamtejsze służby. – Prowadzone są z nimi regularnie i dociekliwe tzw. przyjacielskie rozmowy, zapewne są na podsłuchu, a Ziobro raczej uchodzi za człowieka słabego psychicznie, więc nawet nie trzeba na nim wywierać wielkiej presji, aby wycisnąć wszystko, co może być użyteczne w międzynarodowej grze – uważa nasz rozmówca, który ma pojęcie o działalności służb, także węgierskich.
Czułe rozmowy
Sama Kotecka-Ziobro nie ma zarzutów, może więc latać do Brukseli. Od 2024 r. Ziobrowie wynajmują tam mieszkanie, a ich dwaj synowie chodzą do szkoły. Ich edukację finansuje Parlament Europejski, bo to jeden z przywilejów dla dzieci asystentów akredytowanych, a taką jest Kotecka dla europosłów Daniela Obajtka, Jacka Ozdoby i Patryka Jakiego.