Osobliwości w koronach
Cyrk Brauna. Wąsata Korona, polexit i kpiny z PiS. W powietrzu unosi się entuzjazm
Mróz siarczysty, ale nie ma tego złego. Zresztą nie istnieją przypadki, są tylko znaki. Widać Opatrzność postanowiła zakpić z „bredni o globalnym ociepleniu” albo przynajmniej dać powód, żeby było z czego ponabijać się przy wypalonym na szybko papierosie. Nie ma w końcu niczego bardziej pociesznego od „religii klimatycznej”, która ma się tak do prawdziwej, jak nie przymierzając Kaczyński do prawicy.
Oczywiście było na otwarcie kongresu tradycyjne „szczęść Boże”, to się rozumie. I jeszcze Anioł Pański, a do tego wspólnie odśpiewane „Bóg się rodzi, moc truchleje”. (Do święta Matki Boskiej Gromnicznej jeszcze dwa dni, a zatem wolno było kolędować). To się zresztą trochę rymuje z polityką, bo lewactwo patrzy dzisiaj na Grzegorza Brauna i tak samo truchleje.
KINGS, czyli Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych. Jednym słowem – Korona, której działacze i sympatycy zjechali w sobotę do dawnego kompleksu pałacowego w Łochowie na Mazowszu. W licznym gronie, bo dyskusjom w równoległych panelach przysłuchiwało się łącznie ponad 700 osób.
Nie obyło się przy tym bez kontrowersji, gdyż właściciel obiektu najwyraźniej nie od razu zorientował się, komu wynajął przestrzeń. A że nie sympatyzował z prawicowymi radykałami, w przededniu imprezy zapowiedział przekazanie zysku na wsparcie Ukrainy. I tak braunowcy zostali wrobieni w sponsorowanie „banderowskiego reżimu”, chociaż w sumie cieszyli się, że umowa nie została w ostatniej chwili wypowiedziana.
Inna sprawa, że to nie partia płaciła ze swoich skromnych środków (wszak nie przysługuje jej budżetowa subwencja), lecz uczestnicy kongresu. Żeby dostać się na imprezę, trzeba było przekazać darowiznę na Konfederację Korony, co w praktyce oznaczało wykupienie wejściówki.