W Zamościu (woj. lubelskie) odbył się koncert artysty Maleńczuka, który w opinii radnej Martyniuk z PiS „nigdy nie powinien się wydarzyć”. Fakt, że mimo to się wydarzył, jest dla tej radnej oburzający, co w ogóle mnie nie dziwi; w końcu od Lubelszczyzny – matecznika posła Czarnka i reprezentowanych przez niego wartości – mamy prawo wymagać, żeby wydarzały się tam tylko rzeczy, które powinny się wydarzyć, a inne, takie jak koncerty rozmaitych Maleńczuków, niech wydarzają się gdzie indziej.
Szczególnie oburzające było, że Maleńczuka zaproszono na Podsumowanie Roku Kulturalnego 2025, mimo że w opinii radnej Martyniuk jego sztuka z panującą na Lubelszczyźnie kulturą nie ma nic wspólnego, gdyż jest pozbawiona pisowskich wartości oraz opiera się na używkach i wulgarnych wyrazach, których artysta użył, pozdrawiając podczas koncertu osoby posiadające poglądy zbieżne z poglądami radnej Martyniuk okrzykiem: „Czołem, pisiory!”.
W odróżnieniu od Maleńczuka, który na razie zagraża tylko Lubelszczyźnie, dysponujący „podejrzanymi wschodnimi kontaktami” marszałek Czarzasty stanowi zagrożenie dla całej Polski. W celu walki z tym zagrożeniem prezydent Nawrocki zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego, z pomocą Polsce ruszył też ambasador USA, który ogłosił, że zrywa z Czarzastym stosunki. Doceniam ten gest, chociaż moim zdaniem kara jest zbyt łagodna; biorąc pod uwagę to, co spotkało wenezuelskiego tyrana Maduro, uważam, że Stany Zjednoczone stać na więcej.
Nałożenie amerykańskich sankcji na Czarzastego ma związek z obraźliwym niepopieraniem przez niego kandydatury Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla, którą Trump bardzo chce mieć. Ambasador Rose ostro sprzeciwił się niezasługiwaniu Trumpa na nominowanie przez Czarzastego i dał do zrozumienia, że to nienominowanie może zaszkodzić stosunkom polsko-amerykańskim oraz dalszej obecności wojsk USA w Polsce.