„Młode NATO” awansuje. JFC Brunssum dla polskiego generała. To już elita dowódców Sojuszu
Od wtorkowego wieczoru na generalskich szczytach Wojska Polskiego pojawił się nowy, ekscytujący temat: obsady jednego z kluczowych dowództw NATO. Jak zakomunikował szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła, w wyniku sojuszniczych uzgodnień po raz pierwszy w historii polski oficer, czterogwiazdkowy generał, stanie na czele dowództwa połączonego NATO JFC Brunssum.
To jedno z trzech istniejących w Sojuszu dowództw operacyjnych o podobnej, regionalnej roli. Nie stanie się to szybko, pierwszą polską rotację przewidziano dopiero w 2030 r. Ale dla Kukuły to już dziś „ważny dowód zaufania i uznania wysiłków obronnych Polski” jako największego i militarnie najsilniejszego kraju wschodniej flanki.
Niewątpliwie siły zbrojne RP odczuwały w ostatnich latach deficyt, jeśli chodzi o możliwość odgrywania kluczowych ról w strukturze dowodzenia NATO. Kierownictwu politycznemu kraju o dynamicznie rosnącej sile wojskowej też nie udawało się posłać nikogo „swojego” na jakiekolwiek znaczące stanowisko w cywilnym pionie Sojuszu. Polak nie liczył się w grze o stanowisko sekretarza generalnego, nie został nawet żadnym z zastępców Marka Ruttego, a ostatni ważny polski generał w Kwaterze Głównej w Brukseli, gen. broni Janusz Adamczak, w ubiegłym roku oddał kierowanie międzynarodowym sztabem wojskowym i przeszedł na emeryturę.
W dowództwach też Polaków nie widać – dominują Amerykanie, Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi i Włosi, czyli „stare NATO”. Objęcie przez polskiego generała stanowiska w sztabie w Brunssum ma tę sytuację zmienić.
Czytaj też: Polska doktryna wojenna.