Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

„Młode NATO” awansuje. JFC Brunssum dla polskiego generała. To już elita dowódców Sojuszu

Brunssum ma dla Polski szczególne znaczenie, bo odpowiada za nasz kawałek Europy. Na zdjęciu holenderski port Vlissingen w Holandii. Setki czołgów i innych amerykańskich pojazdów podróżują drogą lądową, kolejową i wodną do Polski i Litwy. Styczeń 2023 r. Brunssum ma dla Polski szczególne znaczenie, bo odpowiada za nasz kawałek Europy. Na zdjęciu holenderski port Vlissingen w Holandii. Setki czołgów i innych amerykańskich pojazdów podróżują drogą lądową, kolejową i wodną do Polski i Litwy. Styczeń 2023 r. Forum
Od 2030 r. czterogwiazdkowy generał z Polski stanie na czele regionalnego sztabu mającego bronić wschodniej flanki NATO. To wynik ustaleń, w ramach których Europejczycy biorą większą odpowiedzialność za obronę kontynentu. Także personalnie.

Od wtorkowego wieczoru na generalskich szczytach Wojska Polskiego pojawił się nowy, ekscytujący temat: obsady jednego z kluczowych dowództw NATO. Jak zakomunikował szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła, w wyniku sojuszniczych uzgodnień po raz pierwszy w historii polski oficer, czterogwiazdkowy generał, stanie na czele dowództwa połączonego NATO JFC Brunssum.

To jedno z trzech istniejących w Sojuszu dowództw operacyjnych o podobnej, regionalnej roli. Nie stanie się to szybko, pierwszą polską rotację przewidziano dopiero w 2030 r. Ale dla Kukuły to już dziś „ważny dowód zaufania i uznania wysiłków obronnych Polski” jako największego i militarnie najsilniejszego kraju wschodniej flanki.

Niewątpliwie siły zbrojne RP odczuwały w ostatnich latach deficyt, jeśli chodzi o możliwość odgrywania kluczowych ról w strukturze dowodzenia NATO. Kierownictwu politycznemu kraju o dynamicznie rosnącej sile wojskowej też nie udawało się posłać nikogo „swojego” na jakiekolwiek znaczące stanowisko w cywilnym pionie Sojuszu. Polak nie liczył się w grze o stanowisko sekretarza generalnego, nie został nawet żadnym z zastępców Marka Ruttego, a ostatni ważny polski generał w Kwaterze Głównej w Brukseli, gen. broni Janusz Adamczak, w ubiegłym roku oddał kierowanie międzynarodowym sztabem wojskowym i przeszedł na emeryturę.

W dowództwach też Polaków nie widać – dominują Amerykanie, Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi i Włosi, czyli „stare NATO”. Objęcie przez polskiego generała stanowiska w sztabie w Brunssum ma tę sytuację zmienić.

Czytaj też: Polska doktryna wojenna.

Reklama