Wetomat Nawrockiego kontra bezpieczeństwo. Polska na zakręcie, to zachwieje naszą pozycją
To było 28 weto prezydenta Karola Nawrockiego do rządowej ustawy, ale bodaj najbardziej znaczące. Dotyczy obszaru spraw państwa, który przez dekady uchodził za wspólnie akceptowany, podzielany, a nawet uzgadniany na najwyższym i niższym poziomie przez przedstawicieli zwalczających się obozów politycznych. Służyły temu głosowania w Sejmie (np. przyjęcie bez sprzeciwu Ustawy o obronie Ojczyzny), niejawne narady rządowego komitetu ds. bezpieczeństwa i spraw obronnych, bieżące kontakty MON i BBN oraz zwoływane ze zmienną częstotliwością sesje Rady Bezpieczeństwa Narodowego, z których wbrew politycznym emocjom wyzierała zgoda co do imponderabiliów.
We wszystkich tych wydaniach polska debata o bezpieczeństwie narodowym, przynajmniej od pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę z lutego 2022 r., była jednogłośna w tym, że należy zwiększać inwestycje obronne, kupować więcej uzbrojenia, finansować rozbudowę sił zbrojnych, aby w efekcie wzmacniać zdolności obronne własne i sojusznicze, tak pod parasolem NATO, jak i Unii Europejskiej. Sojusz Północnoatlantycki był i ma pozostać podstawową siatką planistyczno-decyzyjną, ale od kiedy UE na poważnie wzięła się za tematy obronne, pozostaje drugim filarem polskiej dorozumianej strategii (bo tej na papierze, w zaktualizowanej wersji, wciąż brak).
I odkąd dwa lata temu Unia weszła na serio w finansowanie zbrojeń, też poprzez wynegocjowane w Komisji Europejskiej pożyczki SAFE, stała się jedną z podstaw polskiego planowania wydatków. To strategiczne tło pomaga ocenić wagę ruchu prezydenta.
Czytaj także: Spodziewane, ale i tak szokujące.