Groku, czy to prawda?
Groku, czy to prawda? Trudno uwierzyć, ale tak dziś wygląda dyplomacja
W święta najciężej pracowały czatboty sztucznej inteligencji. Odkąd prima aprilis trwa cały rok, bo zewsząd płyną do nas nieprawdziwe wiadomości, cały internet pytaniami w stylu „Groku, czy to prawda?” zadręcza AI. W szkole, w pracy, w tramwaju, pod stołem podczas świątecznego sporu o to, co który polityk naprawdę powiedział. Gdy tylko trzeba coś potwierdzić, AI staje się wyrocznią. Kto wie, być może tę prawdziwość potwierdzają te same centra danych AI, które najpierw służą do produkcji fejków. Nie ma lepszego biznesu niż samonapędzający się biznes.
Zjawisko jest poważne, ale sytuacje, które pozwala nam osądzić pod kątem zgodności z faktami, bywają tak absurdalne, że kiedyś uznalibyśmy je z miejsca za słaby żart. Weźmy wielkanocny lunch w Białym Domu prezydenta USA Donalda Trumpa, który w długim i błądzącym tematycznie wystąpieniu oświadczył, że „opowie wszystkim, jak bardzo jest wielki” (Groku, czy to prawda?) albo „mój przyjaciel Macron, którego żona traktuje bardzo źle, wciąż dochodzi do siebie po prawym sierpowym w szczękę” (trudno uwierzyć, ale tak dziś wygląda dyplomacja).
Efekt Czarnka
W tym samym świecie jeden z francuskich senatorów opisuje administrację Trumpa tak: „Antyszczepionkowiec i były heroinista jest ministrem zdrowia, klimatosceptyk szefem Agencji Ochrony Środowiska, prezenter telewizyjny i alkoholik – ministrem obrony, była agentka Kataru szefową Departamentu Sprawiedliwości, a miłośniczka Putina szefową wywiadu”. Co jest pewnym uproszczeniem, ale jednak ma oparcie w rzeczywistości. I trochę się zdezaktualizowało, bo Pam Bondi, która faktycznie była kiedyś lobbystką pracującą na rzecz Kataru, została zwolniona z funkcji. Trudno się zorientować, który z tych nowatorskich politycznych kierunków najbardziej się podoba na polskiej prawicy, ale ta nie wychodzi spod uroku amerykańskiego prezydenta –