Najważniejsze jest teraz bezpieczeństwo Polski, dlatego informacja, że prezydent Nawrocki wezwał do siebie kluczowych generałów z pominięciem szefa MON, zelektryzowała opinię publiczną. Przeciwnicy prezydenta uznali to za groźne dla bezpieczeństwa Polski, zwolennicy uspokajają, że chciał się dowiedzieć, co generałowie robią dla zapewnienia tego bezpieczeństwa, a zwłaszcza czy nie robią czegoś, co by mu zagrażało.
Prezydentowi mogło np. zależeć na ustaleniu, jacy generałowie odpowiadają za to, że polskie wojsko entuzjastycznie poparło program SAFE i na czyj rozkaz opowiadają w mediach kłamstwa, że program SAFE zwiększa bezpieczeństwo Polski, choć faktycznie je zmniejsza, gdyż jest programem niemieckim, co sprawia, że Nawrocki, zamiast popierać finansowaną w ramach tego programu polską zbrojeniówkę, musi popierać zbrojeniówkę amerykańską i zamiast w polskim Borsuku czy Krabie fotografować się w myśliwcu F-35, chociaż wolałby w Białym Domu.
W obliczu zagrożenia, jakim było nagłe wezwanie do Pałacu Prezydenckiego, generałowie okazali spokój i lojalność wobec polskiego rządu, zwracając się o pozwolenie na rozmowę z prezydentem do szefa MON. Ten zapewnił, że „nikt nie będzie ograniczał prawa do rozmowy prezydentowi”, co uważam za rozsądne, w dodatku zbieżne z intencjami prezydenta, który daje jasno do zrozumienia, że jeśli idzie o bezpieczeństwo Polski, także nie będzie się w niczym ograniczał.
Zdaniem Nawrockiego najważniejsze dla zapewnienia bezpieczeństwa Polsce jest jak najszybsze obalenie rządu Tuska, w czym ma pomóc wyznaczony przez prezesa Kaczyńskiego przyszły premier Przemysław Czarnek. To doskonały wybór, biorąc pod uwagę jego miażdżącą skuteczność w zwycięskiej wojnie z panelami fotowoltaicznymi, które Czarnek ośmieszył i ukarał serią celnych wypowiedzi za to, że były nieopłacalne i szpeciły jego dach.