Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Kryzysy i kompromisy

Grupa G7 zrodziła się z paraliżu, gdy NATO nie było w stanie się zebrać i podjąć decyzji (wówczas jako grupa G5). Kto wie, może wygłupy Trumpa też na dłuższą metę przyniosą dobre rozwiązania.

Media straszą nas perspektywą wyjścia USA z NATO. To oczywiście nie byłaby dobra wiadomość, ale też nie powód do paniki. Bardziej przeraża mnie perspektywa katastrofy gospodarczej wywołanej przez nieprzemyślane działania Donalda Trumpa. Co będzie, jeśli jutro ogłosi wyjście z NATO? Po pierwsze: złamie amerykańskie prawo. Nie pierwszyzna dla niego, zgoda, ale po drugie: traktat przewiduje roczne wypowiedzenie. Jesienią są wybory, które Trump albo zablokuje (a wtedy i tak nie chcemy takiego sojusznika), albo straci po nich kontrolę nad parlamentem. Nowy Kongres poprosi nas, żebyśmy nie zwracali uwagi na dalsze wrzaski prezydenta, teraz już szczęśliwie bezsilne. I wszystko pójdzie w zapomnienie.

A jeśli Putin zaatakuje do listopada? W praktyce ruszy na Łotwę i/lub Estonię, z innymi państwami NATO ma zbyt problematyczną granicę. Teoretycznie może napaść na nas z Królewca, ale to by w praktyce dało nam szansę naprawienia błędu króla Zygmunta sprzed 500 lat, gdy polskie wojska były „pół mili” od krzyżackiej stolicy, ale niepotrzebnie zgodziliśmy się na rozejm i hołd pruski (i tylko Stańczyk wiedział, czym to się skończy).

Wszystkie państwa bałtyckie i nordyckie należą do sojuszu JEF (Joint Expeditionary Force), powołanego pod egidą Wielkiej Brytanii i zaprojektowanego tak, by działać natychmiast (zanim kraje NATO zakończą konsultacje w sprawie art. 5). Jest też elastyczny, czyli każdy może szybko dołączyć (np. Ukraina), nie oglądając się na NATO.

Hipotetyczny rosyjski atak na Estonię byłby atakiem na JEF. A więc pierwszego dnia wojny duńskie cieśniny zostają wreszcie zamknięte na dobre, wszystkie rosyjskie jednostki pływające na Bałtyku są internowane lub zatopione, szwedzkie Grippeny bombardują resztki rosyjskiej infrastruktury portowej (która i tak od paru tygodni płonie, nieustająco bombardowana przez Ukrainę), Finlandia odzyskuje Karelię, a brytyjskie Tridenty stają w gotowości bojowej na wypadek, gdyby Putinowi przyszło do głowy coś jeszcze głupszego.

Polityka 16.2026 (3560) z dnia 14.04.2026; Felietony; s. 89
Reklama