Antysemityzm wyzwolony
Cyfrowy wirus nienawiści. Antysemityzm wraca, codziennie mamy dostawę świeżego towaru
Niewiele dzisiaj potrzeba, żeby zostać medialnym bohaterem. Wystarczy pokazać w Sejmie grafikę z flagą Izraela, na której gwiazda Dawida zostanie podmieniona na swastykę. Ale zanim poseł Konrad Berkowicz przeszedł do sedna, powzruszał się trochę nad losem palestyńskich dzieci. Polityk Konfederacji nie był dotąd znany z humanitarnej troski. Przeciwnie, przy okazji kolejnych migracyjnych kryzysów prezentował stanowisko nieprzejednane, w imię obrony suwerenności państwa oraz europejskiej cywilizacji, której zagraża islam. Uchodźcy z Ukrainy to dla niego głównie źródło uciążliwości. Przejawów empatii posła wobec cierpień ukraińskiej ludności w trwającej piąty rok wojnie z Rosją też zresztą próżno szukać.
Ale Żydzi to co innego. Jeszcze jako nieznany kandydat na posła zasłynął jarmułką, którą próbował wcisnąć na głowę posłanki PiS Anny Krupki. Partyjni koledzy trochę wtedy śmieszkowali, nazywając go Berkowitzem. Ot, taki żarcik, chociaż zdradzający środowiskową czujność na „kwestię żydowską”. Tyle że wtedy temat chodził tylko po radykalnych bańkach. Dzisiaj wreszcie można rozwinąć skrzydła.
Czytaj też: Dyskretne wybielanie radykałów. Prawicowa karawana idzie za nimi, demokraci dołączają zawstydzeni
Burza po słowach posła
„Jeden poseł powiedział na głos to, co myślą miliony Polaków” – od takich opinii zaroiło się w sieci. Według Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura pochwalających Berkowicza reakcji było aż 68 proc. Wylały się zresztą szeroko poza konfederacką bańkę, o czym świadczyły uzasadnienia: „Nigdy na nich nie głosowałem, ale tu ma rację”.