Wybielanie radykałów
Dyskretne wybielanie radykałów. Prawicowa karawana idzie za nimi, demokraci dołączają zawstydzeni
Zbliża się KINGS, czyli Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych, organizowany przez partię Grzegorza Brauna, który ma ostatecznie wprowadzić lidera Korony do pierwszej politycznej ligi i pokazać go jako poważnego polityka. I chociaż ten partyjny event zapowiada się jako galeria osobliwości, cały zabieg może się udać. Formacja Brauna wciąż ma mocną pozycję w sondażach, a za tym rośnie polityczna rola jej lidera.
Mimo wszystkich zaklęć i deklaracji wydaje się bardzo prawdopodobne, że jeżeli Braun będzie niezbędny prezesowi Kaczyńskiemu do prawicowej większości w 2027 r., to zostanie rządowym koalicjantem i jeszcze dostanie ministerialne stanowisko dla siebie lub swego człowieka. Wręcz im bardziej się Kaczyński od Brauna odcina, tym większe prawdopodobieństwo powyborczego dealu. To prezesowi PiS przypisuje się powiedzenie, że „nawet brudną ścierką można coś wyczyścić”, a przykłady z przeszłości, np. z Lepperem – którego dwie dekady temu dwukrotnie brał na wicepremiera w rządach PiS i dwukrotnie wyrzucał, choć już po pierwszym razie zarzekał się, że to koniec współpracy – pokazują, że deklaracje lidera PiS i późniejsza praktyka to zupełnie różne sprawy. Badania dowiodły, że wyborcy PiS uciekają nie tyle do Konfederacji Mentzena i Bosaka, ile do Brauna właśnie. Wyborców Kaczyńskiego i Brauna coś zatem wyraźnie łączy; demony katolickiego nacjonalizmu, które przez lata wypuszczał prezes PiS, teraz do swojego wehikułu zaprzągł Braun.
Strategia Kaczyńskiego w takich sytuacjach jest niezmienna od lat: najpierw atak i chęć przejęcia lub odzyskania wyborców konkurentów, następnie próba wydarcia posłów bez ich politycznego lidera, ale potem pogodzenie z rzeczywistością i negocjacje prowadzące do stworzenia rządu. Jeżeli Mentzen, Bosak i Braun utrzymają się w siodłach, a koalicja 15 października przegra wybory, może pozostać ta trzecia opcja.