Pierwsze liczenie
Nawrocki utknął. Weta pułapki, chybione ciosy, konflikty w Pałacu. Nie będzie ojcem narodu
Jego poprzednik „cały czas się uczył” i chociaż dwóch kadencji mu nie starczyło na dorośnięcie do roli głowy państwa, przynajmniej kilka razy potrafił stanąć na wysokości zadania. Nieprzypadkowo Andrzejowi Dudzie najbardziej chwaliły się akurat te decyzje, których podjęcie wymagało wyjścia poza rutynę. Widoczne było jego autentyczne zaangażowanie we wsparcie Ukrainy zaraz po rosyjskim ataku, kiedy sparaliżowany Zachód nie wiedział, jak zareagować. Ale do tej samej kategorii należałoby również zaliczyć nieliczne przypadki poskramiania autorytarnych zapędów Jarosława Kaczyńskiego.
O Karolu Nawrockim nie da się powiedzieć tego samego. Obecny prezydent każdym słowem i czynem jak dotąd utwierdza się w swoim dogmatyzmie. Jego szalikowcy są oczywiście zachwyceni takim objawem twardości, ale publiczność bardziej wymagająca sprawia wrażenie coraz bardziej skonsternowanej.
Problem wizerunkowy
Ostatnie sondaże są tego potwierdzeniem. W comiesięcznym rankingu zaufania CBOS Nawrocki co prawda pozostaje liderem, ale to w przypadku głowy państwa nie jest niczym niezwykłym. Ogólny trend jest niekorzystny. Karolowi Nawrockiemu ufa obecnie 49 proc. Polaków, czyli o 9 pkt proc. mniej niż w pierwszym miesiącu prezydentury. Brak zaufania deklaruje z kolei 38 proc., co oznacza wzrost w analogicznym okresie o 13 pkt proc. Wygląda więc na to, że miesiąc miodowy tej prezydentury już dobiegł końca, silne na początku wrażenie politycznej mocy zdążyło się rozpłynąć i Nawrocki stał się po prostu elementem politycznego pejzażu.
Wiele też mówi profil jego uśrednionego zwolennika. Najlepiej odbierają Nawrockiego osoby z wykształceniem podstawowym (65 proc. zaufania i 24 proc. nieufności), najgorzej – z wyższym (analogicznie: 35 i 54 proc.). Podobnie z dochodami: dystans rośnie w miarę zamożności.