Kamasze odmaszerowały
Kamasze odmaszerowały. Co z wojskami USA w Polsce? Po rozmowach rządu z Amerykanami pozostały wątpliwości
Amerykańskich „butów na ziemi”, jak zwie się czasem żołnierzy rozmieszczonych na świecie, będzie w Polsce mniej – tymczasowo lub na trwałe. To wynik niespodziewanej dla Warszawy decyzji Pentagonu o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady pancernej, jednej z dwóch zmieniających się co jakiś czas na polskiej ziemi. Polskiego rządu nikt o tym nie uprzedził – politycy dowiedzieli się o fakcie z prasy, i to amerykańskiej, równo tydzień temu. Nowa brygada miała przyjechać do Żagania w miejsce tej, która skończyła dyżur. W kwietniu, bez zakłóceń, inna została rozmieszczona w Drawsku Pomorskim.
Wstrzymanie rotacji wywołało nad Wisłą duże polityczne poruszenie (o czym dalej). We wtorek o sprawie z szefem Departamentu Wojny Pete’em Hegsethem rozmawiał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, a równolegle do sprawy odniósł się wiceprezydent USA J.D. Vance. „Opóźniliśmy rozmieszczenie wojsk, które miały trafić do Polski, ale to nie jest redukcja. To standardowe opóźnienie w rotacji”, stwierdził, ale nie złożył deklaracji, jak długo owo „opóźnienie” ma potrwać”.
Z kolei w środę 20 maja do Polski przyjechał zastępca przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA gen. Christopher Mahoney, który spotkał się z szefem MON. Jak poinformował Kosiniak-Kamysz, został po raz kolejny zapewniony, że Polska jest modelowym sojusznikiem i spełnia wszystkie oczekiwania budowy silnego sojuszu w ramach NATO. „Trwa proces reorganizacji wojsk amerykańskich w Europie. Polska ma zapewnienia, że nie doświadczy żadnej straty w wyniku tych planów, a może zyskać. Ale o tym rozmawiamy, więc nie mogę teraz powiedzieć, jak to ostatecznie będzie wyglądać, bo proces planowania na etapie armii amerykańskiej się po prostu nie zakończył” – relacjonował wynik spotkania polski wicepremier.