W ubiegłym tygodniu w Urzędzie Stanu Cywilnego w Warszawie zrealizowano pierwszą w Polsce transkrypcję małżeństwa osób tej samej płci, tym samym wykonując wyrok TSUE z 25 listopada 2025 r., stwierdzający, że odmowa uznania takiego związku, legalnie zawartego przez obywateli UE, stanowi naruszenie unijnego prawa. Radość środowisk LGBT+ jest jednak zmącona goryczą, ponieważ rząd koalicji 15 października, wybrany głosami także tej grupy wyborców, zwlekał z samodzielną decyzją ponad dwa lata. Trzeba było dopiero wyroku TSUE i Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w marcu br. nakazał USC dokonanie wpisu aktu małżeństwa dwóch Polaków zawartego w 2018 r. w Berlinie.
Pełna realizacja procedury transkrypcji wymaga zmian legislacyjnych, ale rząd już zapowiedział przyspieszenie prac nad odpowiednim rozporządzeniem. Przy tej okazji premier Tusk wykonał symboliczny gest, u polityków widywany niezwykle rzadko: przeprosił społeczność LGBT+. „Państwo tu przez wiele lat nie zdawało egzaminu” – oznajmił, żeby w kolejnym zdaniu dodać, że decyzja ta nie otwiera możliwości adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.
Część liberalnych polityków i komentatorów obawia się, że transkrypcja aktów małżeńskich par jednopłciowych będzie politycznym paliwem dla PiS i zaostrzy konflikt światopoglądowy, choć obiektywne dane wcale na to nie wskazują. Przeciwnie, badania sondażowe – przeprowadzone w 2023 r. i powtórzone przez SW Research na zlecenie DGP zaraz po ogłoszeniu decyzji TSUE – wskazują, że poglądy Polaków w tej sprawie są stabilne, ze wskazaniem na liberalizację (62 proc.): korzystny dla par jednopłciowych wyrok TSUE poparło 24,2 proc. ankietowanych, tyle samo pytanych pozytywnie wypowiedziało się na temat umożliwienia w Polsce zawierania małżeństw jednopłciowych, a kolejnych 13,6 proc.