Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

W kryształowej kuli

Moja prognoza jest taka: gospodarcza katastrofa wreszcie się wydarzy i doprowadzi do niewypłacalności rosyjskiego państwa, ta zaś – do masowych buntów i dezercji. Front się rozsypie jak w ostatnich dniach pierwszej wojny światowej.

Znów poruszę temat wojny w Ukrainie, bo – jak już pisałem – uważam ją niezmiennie od początku za Rzecz Najważniejszą. Przyszłość świata, a na pewno naszego zakątka Europy, zależy od tego, jak to się skończy. Wydaje mi się, że widać światełko w tunelu, więc zaryzykuję felieton wróżbiarsko-prognostyczny.

Publicyści i analitycy po naszej stronie od lat snują wizje gospodarczego upadku Rosji. Jak wiadomo, niestety, nie nastąpił do dzisiaj. Od paru miesięcy widać jednak kolosalną zmianę: nie mówimy już o tym my, tylko oni. Śledzę rosyjskie media oraz tzw. militarnych blogerów – nieoficjalnych, ledwie tolerowanych, ale znakomicie poinformowanych dzięki kontaktom na froncie. Kiedyś w kółko klepali formułkę „specjalna operacja wojskowa postępuje zgodnie z planem, wszystkie zadania zostaną wypełnione”. Ostatni raz słyszałem ją jakiś rok temu, teraz wyczytuję u nich same jeremiady: że jeśli dalej Rosja będzie wojować tak jak teraz, to przegra.

Do niedawna ludzie mówiący takie rzeczy kończyli albo w więzieniu (jak niesławny Igor Girkin, który dowodził hybrydową inwazją w 2014 r., a potem zaczął krytykować Putina za marnowanie jego osiągnięć), albo przydarzała im się jakaś dziwna katastrofa, jak Prigożynowi. To swoją drogą niesamowite, że w Rosji nikt do dzisiaj nie ośmiela się wyrazić publicznie jakiejkolwiek wątpliwości, że to był wypadek. Aż tak głęboko mają wmłotkowaną wiedzę, że kto zadaje takie pytania, ten kończy jak Politkowska.

Kwestionowanie nieomylności Wodza zrobiło się ostatnio bezkarne. Niejaki Ilja Remesło, bloger turbopatriotyczny, w marcu ogłosił, że stracił wiarę w Putina – w słowach tak dosadnych, że nie wypada przytaczać. Gdy zamknięto go w szpitalu psychiatrycznym, myślałem, że to już jego koniec, pewnie wypadnie przez zamknięte okno albo się zadławi kością z kurczaka, jedząc pulpety wieprzowe.

Polityka 22.2026 (3566) z dnia 26.05.2026; Felietony; s. 88
Reklama