Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Czarna lista

Gdy Bolloré przejął Canal+, który we Francji jest jednym z głównych graczy na rynku filmowym, 600 osób z branży podpisało się pod listem protestacyjnym. I tu gorzka niespodzianka.

Artyści czasem się przydają. Bywają nieżyciowo odważni, choćby wtedy, gdy ujmują się za abstrakcją taką jak sprawiedliwość. Przypisywana twórcom nieumiejętność radzenia sobie z pieniędzmi czy wręcz programowa pogarda dla zarobków naraz przestaje być wyszydzaną słabością, a staje się wychwalanym atutem. Pisarze, którzy zwarli szeregi w proteście przeciwko wyrzuceniu szefa francuskiego wydawnictwa Grasset przez miliardera Vincenta Bolloré, nie tylko nagłośnili sprawę dzięki swoim znanym nazwiskom, lecz także dali wyraźny sygnał, że nie uchodzi kolaborować z prawicą, której światopogląd uderza w demokrację.

List w obronie wydawcy podpisało 200 autorów i autorek, m.in. Virginie Despentes czy Frédéric Beigbeder. Jedna ze współorganizatorek protestu, pisarka Vanessa Springora, definiuje wsparcie autorów wobec wydawców w kategoriach emocjonalnych, mówiąc o „okazaniu im miłości”. Przyjaciół poznasz w biedzie, wydawcy z Grasset pewnie się nie śniło wsparcie ze strony takich gwiazd.

Równie honorowo podeszli do tematu ludzie filmu. Gdy Bolloré przejął Canal+, który we Francji jest jednym z głównych graczy na rynku filmowym (finansował powstanie siedmiu z dziewięciu nagrodzonych w tym roku w Cannes produkcji), 600 osób z branży podpisało się pod listem protestacyjnym. I tu gorzka niespodzianka. Szef stacji oświadczył, że nie zamierza pracować z żadnym z sygnatariuszy. A wśród nazwisk figurują takie sławy, jak uhonorowana Oscarem aktorka Juliette Binoche. Lista osób protestujących zamieniła się w czarną listę.

Środowisko nie czekało długo. Pod petycją przeciwko przejęciu Canal+ przez ultraprawicowego katolika (co roku lata prywatnym samolotem do Lourdes) lista podpisów wydłużyła się do 2 tys. nazwisk. Jednak konserwatywny burmistrz Cannes zrugał artystów, szydząc, że podcinają gałąź, na której siedzą.

Polityka 24.2026 (3568) z dnia 09.06.2026; Felietony; s. 92
Reklama