Po utworzeniu przez posła Sasina stowarzyszenia Po Pierwsze Polska sytuacja w PiS jest taka, że po pierwsze, do bycia pisowcem samo członkostwo w PiS już nie wystarczy, a po drugie – że w PiS działają obecnie dwa płuca, z których jedno popiera PiS i prezesa Jarosława Kaczyńskiego, a drugie – Rozwój Plus – popiera własny rozwój plus parę innych rzeczy. Wprawdzie płuco Rozwój Plus mówi również, że popiera PiS i prezesa, z tym że nie wiadomo, czy chodzi o prezesa PiS, czy o prezesa Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego, który nie ukrywa, że w przyszłości zamierza być prezesem Rozwoju plus prezesem PiS.
Sytuacja, w której do bycia lojalnym członkiem PiS trzeba, oprócz wstąpienia do PiS, wstąpić do płuca utworzonego przez Sasina w celu przeciwstawienia się próbom rozbicia jedności PiS, jest sytuacją złożoną. Dodatkowo komplikuje ją deklaracja Sasina, że jego płuco „jest pięścią Jarosława Kaczyńskiego”, który na razie nie posiada w PiS własnego płuca. Nie chcę krakać, ale nie wiem, czy bycie przez płuco Sasina pięścią prezesa nie spowoduje, że agresywne płuco Morawieckiego natychmiast ogłosi się drugą pięścią, co skończy się tym, że jedna pięść Kaczyńskiego zada drugiej pięści cios w płuco, a tamta odda, co wywoła chaos i ostrą niewydolność obu płuc.
Taka polityczna konstrukcja złożona z dwóch płuc, z których jedno jest w istocie płucopięścią służącą „do walenia we wszystkie przeszkody” – zwłaszcza w przeszkodę, którą jest drugie płuco – to według zapewnień Sasina kolejny dowód na to, że prezes Kaczyński „jest elastyczny i potrafi partię tak modelować, aby była ona dostosowana do okoliczności, w których się znaleźliśmy”. Nie ma żadnego powodu, żeby mu nie wierzyć, chociaż moim zdaniem fakt, iż prezes do kierowania partią musi używać płuc i pięści, przy jednoczesnej redukcji aktywności mózgu, świadczy o tym, że te okoliczności nie są sprzyjające.