Rok z Nawrocką. Bierna, idzie krok za mężem. „Kiedy myślę o pierwszej damie, jest mi jej żal”
Pierwszy obywatel fetuje dziś rocznicę zaprzysiężenia, tymczasem pierwsza obywatelka nie bardzo ma co świętować. – Nie mam zbyt wiele do powiedzenia na jej temat – zagaja w rozmowie z „Polityką” dziennikarka Aleksandra Szarłat. Deklaracja to tym dziwniejsza, że rozmówczyni jest autorką książki „Pierwsze damy III Rzeczpospolitej”.
Wyrazista Kaczyńska, bezbarwna Nawrocka
– W Polsce nie mamy zbyt długiej tradycji w sprawowaniu roli pierwszej damy, od transformacji ustrojowej upłynęło zaledwie 36 lat, a Marta Nawrocka jest dopiero siódmą z kolei prezydentową w wolnej Polsce – kontynuuje Szarłat.
– Jej poprzedniczki reprezentowały różne środowiska polityczne i miały różne pomysły na siebie. Barbara Jaruzelska uchodziła za kobietę niezależną, prowadzącą własne życie zawodowe. Danutę Wałęsową zapamiętaliśmy jako dzielną żonę opozycjonisty. Modelowo swoją szansę wykorzystała Jolanta Kwaśniewska, która z pasją rzuciła się w wir działalności społecznej. W fundacji Porozumienie bez barier realnie pomagała m.in. domom dziecka i dzieciakom z nowotworami, zajmowała się wykluczeniem seniorów i równouprawnieniem kobiet.
– Maria Kaczyńska, skromna i naturalna, również okazała się wyrazistą osobowością, która zdecydowanie nie pozostawała w cieniu męża. Nie wszystkim się to podobało. Gdy „Maryla” (jak nazywali ją przyjaciele) opowiedziała się przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, Kościół toruński obłożył ją medialną anatemą; podczas wykładu ks.