Biegli niebiegli
Niebiegli biegli w najcięższych sprawach. Decydują o więzieniu, terapii i losach ludzi na całe lata
Kolejne rządy nie są w stanie doprowadzić do uchwalenia ustawy gwarantującej, by biegli sądowi byli rzeczywiście biegli w dziedzinie, w której wydają opinie. Tymczasem na tych opiniach opierają się sądy, wydając wyroki. W sprawach karnych od opinii biegłego może zależeć, na ile lat człowiek pójdzie do więzienia. A w przypadku przestępstw seksualnych także, czy po odbyciu kary będzie zobowiązany do terapii na wolności, czy w zamkniętym ośrodku.
EWA SIEDLECKA: – Napisał pan pismo do ministra sprawiedliwości, z którego wynika, że biegłymi w sprawach o przestępstwa seksualne bywają osoby po kilkutygodniowych kursach. Jak to możliwe?
ANDRZEJ DEPKO: – Wymiar sprawiedliwości jest zainteresowany, aby biegły wydał opinię możliwie szybko, ponieważ sędziowie są rozliczani z efektywności sądzenia. Wobec braku biegłych seksuologów sądy zamawiają opinie u tzw. biegłych ad hoc: osób, które – zdaniem sędziego – posiadają potrzebną wiedzę. Zezwala na to art. 195 kpk. W mojej ocenie umożliwia to wymiarowi sprawiedliwości powoływanie w charakterze biegłych osób, które nie posiadają kompetencji, kwalifikacji ani doświadczenia klinicznego. Jednak formalnie legitymują się dyplomami ukończenia studiów podyplomowych lub innymi certyfikatami wydawanymi przez różne podmioty, które organizują szkolenia z seksuologii klinicznej lub sądowej wedle własnego uznania i pomysłu, często online.
W sądach utrwaliła się praktyka korzystania z ekspertyz psychologów bez odpowiedniego wykształcenia seksuologicznego oraz doświadczenia zawodowego w pracy z osobami, które dopuściły się przestępstw seksualnych. Powtarzają się przypadki, że biegli psycholodzy seksuolodzy legitymują się tygodniowym lub dwutygodniowym stażem podczas studiów podyplomowych z seksuologii klinicznej.