Wolnoamerykanka
Wolnoamerykanka: oszustwa, krypto, patologie. Gra toczy się o wielkie pieniądze
Biznesmen Rafał Brzoska wystąpił przeciwko amerykańskiemu koncernowi Meta za masową publikację fejkowego zdjęcia, na którym stoi skuty w kajdanki przez policję, a swój gniew tłumaczył m.in. niepokojem własnych dzieci. Trudno znaleźć w jednym zdaniu większą liczbę argumentów na rzecz regulacji.
Widać tu i dzisiejsze próby powściągnięcia hegemonii big techów przez państwo, pociągnięcia ich do odpowiedzialności za oszustwa oparte na wykorzystywaniu wizerunku znanych osób, widać patologie społeczne wynikające z uzależniania odbiorców, w tym dzieci. Widać więc i to, czego wyrazem jest wielki amerykański proces zakończony ugodą w wysokości ponad 17 mld dol. – duża część procesów (które dokładnie relacjonujemy w tekście „Start do Mety”) ma swoje odbicie w tej gwałtownej reakcji założyciela i prezesa InPostu.
Gdzie państwo?
Są w tej historii jeszcze dwa symboliczne aspekty. Po pierwsze, nawet szef wizytówkowego polskiego biznesu o światowych aspiracjach okazuje się bezradny wobec potentatów z Krzemowej Doliny, którzy scamów – różnego typu internetowych oszustw – wprawdzie nie popierają, ale na nich zarabiają. A łącznie gra idzie o duże pieniądze: wycena Mety (konglomerat zbierający m.in. Facebooka, Instagram i WhatsAppa) sięga obecnie 1,45 bln dol. Jeśli ktoś się zastanawia, czy amerykańska ugoda zaszkodzi potentatowi, powinien pamiętać, że sumę 17 mld dol. koncern potrafi zarobić na czysto w ciągu kwartału. I że jest to więcej niż obecna wartość całej grupy InPost.
Po drugie, Brzoska, który był twarzą uruchomionych przez rząd Donalda Tuska procesów deregulacyjnych, staje w ten sposób po stronie regulacji. Owszem, biznes duszą skomplikowane przepisy, ale krzywdzącej ludzi korporacji nie powstrzyma niewidzialna ręka rynku.