Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Dobra pani

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Mam w okolicy taką zaprzyjaźnioną Żabkę. Jej szefowa jest Ukrainką. Powiedziała mi, że hejterzy złośliwie dają jej sklepowi negatywne opinie w aplikacji i na Google Maps.

„Jechałam autobusem, jakiś chłopak rozmawiał przez telefon po ukraińsku. Złapałam się na tym, że chcę go poprosić, żeby na wszelki wypadek przestał, bo mogą go spotkać nieprzyjemności. Jeszcze trzy miesiące temu coś takiego w ogóle nie przyszłoby mi do głowy”.

„Moja ukraińska przyjaciółka Swietłana mieszka w Polsce od 29 lat. Świetnie mówi po polsku i ma wielu przyjaciół. A teraz zaczęła się bać. Serce staje mi w gardle i nóż się otwiera w kieszeni”.

„Ja robię tak, że rozglądam się wokół siebie, gotowy do reakcji. Patrzę, komu ewentualnie przeszkadzają Ukraińcy. Raz już dwóch takich usadziłem, a dokładniej – przekierowałem ich agresję na siebie. Wiadomo, z piątką 20-latków bym nie zadarł, ale wśród hejterów nie brak kobiet i staruszków takich jak ja”.

„W piątek pod wieczór poszedłem odebrać paczkę. Przed paczkomatem stała para, przez telefon próbowali komuś coś tłumaczyć, reakcją po drugiej stronie był krzyk. W następstwie tej rozmowy zrezygnowali z odbioru przesyłki. Zapytałem, czy mogę jakoś pomóc. Mówili płynnie po polsku, ze wschodnim akcentem. Dziewczyna postanowiła mi zaufać. Właściciel wypowiedział im mieszkanie, dał tydzień na wyprowadzkę. Z czynszem nie zalegają, są spokojni i dbają o czystość. Usłyszeli, że skończyła się dobroć Polaków, skoro Bandera jest ich idolem. W Donbasie, skąd pochodzą, nigdy nie słyszeli o Wołyniu. Do paczkomatu zamówili pościel i garnki, teraz już nie będą potrzebne. Przyjechali dwa lata temu z Belgii, dokąd uciekli przed wojną. Chcieli być bliżej swojego kraju, nie wyjechali przecież na zawsze. Dzisiaj dostałem od nich esemesa, wracają do Belgii”.

„Za najbliższych sąsiadów mam Ukraińców. Powiedziałam im, że niedługo będą się przeprowadzać. Boją się, że na moje miejsce przyjdzie ktoś, kto będzie ich prześladował.

Polityka 39.2026 (3583) z dnia 22.09.2026; Felietony; s. 93
Reklama