Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Człowiek jako czasownik

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Może więc nie powinno dziwić pojemne określenie „influencer”? Może to nowa forma twórczości? Themerson twierdził, że najciekawsze rzeczy zaczynają się wtedy, kiedy nie wiadomo, czym właściwie są.

Szczęśliwi ludzie, którzy wiedzą, kim są. W poważnych wiadomościach występowała ostatnio pani podpisana prosto i bez żadnych wątpliwości „influencerka”. Profesja pożądana, bo kojarzy się z bogactwem i sławą. Ale nie o życie zawodowe tu chodzi, tylko o tożsamość. Mamy słabość do ludzi, którzy nie potrafią się zdecydować, kim właściwie są. Pisarz? Tak. Filmowiec? Oczywiście. Poeta? Bywa. Filozof? Trochę. Wydawca? Koniecznie.

Stefan Themerson, awangardowy twórca, powiedział o sobie, że wydaje mu się, że w ogóle nie jest rzeczownikiem. „Jestem czasownikiem. Przez miliardy lat nie byłem, potem zacząłem się dziać, teraz się dzieję i wkrótce przestanę się dziać. To są cechy czasownika, nie rzeczownika”. On sam należał właśnie do tego rodzaju twórców, którzy zamiast wybrać jedną dziedzinę i cierpliwie budować w niej pozycję, postanowili sprawdzić, co się stanie, kiedy wszystkie wrzuci się do jednego garnka i trochę zamiesza. Był przede wszystkim ciekawski. Interesowało go nie tyle tworzenie kolejnych dzieł, ile sprawdzanie, co się stanie, kiedy lekko przesuniemy granicę tego, co już znamy. Z żoną Franciszką, również artystką, wymyślili np. bestlookers, w opozycji do bestsellerów. Książka nie musi świetnie się sprzedawać, żeby była ważna. Wystarczy, że jest również ciekawa graficznie i niesztampowa.

Themersonowie w ogóle byli nieufni wobec języka. Nic dziwnego, że interesowało ich rozbieranie słów na części i sprawdzanie, co można z nimi zrobić. W Londynie, dokąd trafili po wojnie, założyli wydawnictwo Gaberbocchus Press, które przez ponad trzy dekady publikowało literaturę eksperymentalną, filozoficzną i artystyczną. Forma, typografia, ilustracja i sposób, w jaki książka trafiała do czytelnika, były częścią doświadczenia. Stawały się czasownikami, bo zmieniały się w zależności od tego, jak odbierali je inni.

Polityka 40.2026 (3584) z dnia 30.09.2026; Felietony; s. 93
Reklama