Moralność stosowana
Kaczyński ma rację: rozmowa o alimentach polityków przynależy do życia społecznego, a nie intymnego.

Stwierdzenie Jarosława Kaczyńskiego, że Ludwik Dorn nie potrafi wywiązać się należycie z obowiązku alimentacyjnego wobec dzieci z poprzedniego małżeństwa, wywołało jednolitą falę ostrej krytyki i szyderstw, nawet ze strony osób życzliwych prezesowi PiS.

Ale abstrahując od jednostkowej sytuacji Dorna, Kaczyński, co do zasady, ma wiele racji. Polscy politycy przyzwyczaili się, że media, odmiennie niż w innych krajach, zazwyczaj omijają prywatną sferę ich życia. Sami zaś arbitralnie zredukowali pojęcie moralności do kwestii korupcyjnych i zawartości teczek w IPN. Jeśli polityk ma czyste te dwie karty, może już uchodzić za wzór wszelkich cnót. Ale to właśnie stosunek do najbliższych, sposób rozwiązywania codziennych, ale mających wymiar moralny spraw, najlepiej obrazują naprawdę stosowaną praktyczną etykę, często odmienną od tej werbalnej, głoszonej z trybuny czy telewizyjnego ekranu.

Rozmowa o alimentach przynależy do życia społecznego, a nie intymnego. Jarosław Kaczyński najprawdopodobniej po prostu Dorna nie lubi, swoje oburzenie moralne wyraża nad wyraz selektywnie, ale akurat tutaj dotknął ważnego problemu. A jego uwaga – w streszczeniu – że poważny człowiek może zmieniać swoje życie według uznania, ale powinien później uczciwie regulować rachunki, ma uniwersalny charakter.

 

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj