Czy można być moralnym, nie wierząc w Boga?

Nowa przyzwoitość
Odpowiedź, że można, wydaje się banałem, lecz nie w Polsce XXI w.
Monopol na etykę ma u nas Kościół katolicki.
Mirosław Gryń/Polityka

Monopol na etykę ma u nas Kościół katolicki.

W społeczeństwie umacnia się wrażenie, że jest tylko jedna słuszna etyka – etyka Kościoła rzymskiego.
Flickr CC by SA

W społeczeństwie umacnia się wrażenie, że jest tylko jedna słuszna etyka – etyka Kościoła rzymskiego.

Artykuł ukazał się w POLITYCE w październiku 2009 r.

Monopol na etykę ma u nas Kościół katolicki i mało kto z tym dyskutuje. Kiedy media potrzebują jakiegoś etycznego komentarza, zapraszają do studia duchownych i to prawie zawsze tylko katolickich, tak jakby nie żyli u nas chrześcijanie innych wyznań, wyznawcy innych religii, a także niewierzący. No, chyba że rzecz dotyczy konkretnego wyznania, wtedy jest szansa, że o sprawie, powiedzmy, prawosławnej wypowie się prawosławny.

Ta tendencja do segregacji interpretacyjnej zuboża i wypacza nie tylko nasze dyskusje, lecz także duchowy obraz Polski. Bo jeśli w telewizji nie ma przedstawicieli innych punktów widzenia na kwestie etyczne, to w społeczeństwie umacnia się wrażenie, że jest tylko jedna słuszna etyka – etyka Kościoła rzymskiego. A przecież nie ma żadnego racjonalnego powodu, by niekatolicy mieli milczeć na przykład na temat in vitro. Byłoby to ożywcze dla poziomu debaty, bo uświadomiłoby, że można być chrześcijaninem i popierać tę metodę leczenia.

Stan obecny ma korzenie w czasach PRL. Kościół nie był do państwowych mediów wpuszczany, za to szerzył swoją wizję etycznego społeczeństwa poza oficjalnym obiegiem. Publiczna propaganda jedynie słusznej etyki socjalistycznej przy jednoczesnym pomijaniu innych opcji, na czele z chrześcijańską, wygoniła z naszego kraju pojęcie pluralizmu etycznego.

Etyka według kościoła

W każdym społeczeństwie typu zachodniego jest dziś oczywiste, że tworzący je ludzie wyznają różne systemy wartości. Rola państwa polega na tym, by mogły one funkcjonować w obiegu publicznym na tych samych prawach, pod warunkiem, że nie godzą w ład i porządek. Do takich zaburzeń nie dochodzi za często, bo z wyjątkiem ekstremistów wyznawcy różnych wiar i światopoglądów są takimi samymi normalnymi ludźmi, pragnącymi żyć w spokoju i zgodzie. Zresztą systemy etyczne wielkich religii mają wiele punktów wspólnych. Bez problemu mogą też ze sobą współdziałać – jeśli tylko jest dobra wola – wierzący z niewierzącymi, agnostykami czy ateistami.

Ale ten optymistyczny scenariusz wymaga, by był respektowany właśnie pluralizm etyczny, a społeczeństwo potrafiło wypracowywać w swobodnej debacie stanowisko możliwe do przyjęcia ponad podziałami ideologicznymi czy wyznaniowymi. U nas jest to jeszcze marzenie przyszłości. Kiedy biskup dzwoni do posła z instrukcją, jak ma głosować w sprawie in vitro, a na ponad 30 tys. polskich szkół zaledwie w 300 można chodzić na lekcje etyki zamiast na katechezę, to mamy zasadniczy kłopot i ze standardami demokratycznymi, i z ideą społeczeństwa otwartego, a przecież do nich aspirujemy.

To nie jest pogoda dla pluralizmu, lecz dla monopolu. I Kościół ten monopol na etykę realizuje w szkołach, mediach i polityce, wykorzystując konformizm większości klasy politycznej i znacznej części społeczeństwa.

Czy to źle? Czy społeczeństwo nie potrzebowało jakiegoś oczyszczenia po dekadach państwowego monopolu socjalistycznego? Katolikom w Polsce trudno nieraz zrozumieć, że ktoś może mieć zastrzeżenia wobec obecnego stanu rzeczy: przecież Kościół głosi etykę, pod którą chyba każdy może się podpisać. Ale tak nie jest, bo etyka katolicka rozchodzi się w wielu istotnych społecznie sprawach nawet z poglądami wielu katolików, a co dopiero z innymi systemami wartości. Żaden monopol nie jest dobry.

Dobry nie jest też monopol ateizmu. Modny teraz na Zachodzie ruch tak zwanych nowych ateistów, głoszących radykalne usunięcie religii ze sfery publicznej, konfliktuje wewnętrznie społeczeństwo i hoduje w efekcie nowy quasi-religijny fundamentalizm, równie agresywny i wykluczający.

Wojny na tle religijnym, nawet tylko w sferze dysputy, są niszczące, bo obie strony wywołują negatywną energię społeczną. Inna sprawa, że w Polsce zdeklarowanym ateistom bywa w życiu ciężko – na przykład kiedy mają dzieci w wieku szkolnym – ale też we własnym dorosłym życiu zawodowym czy publicznym. Zresztą nie tylko ateistom. Wystarczy, że ktoś odejdzie z Kościoła. Doświadczyli tego byli księża profesorowie Tomasz Węcławski (dziś używający nazwiska Polak) i Stanisław Obirek. Pierwszemu odmawia się kierowania pracownią, którą sam stworzył na Uniwersytecie Poznańskim, drugiemu uniemożliwiono zajęcia ze studentami w prywatnej krakowskiej szkole wyższej w żaden sposób niezwiązanej z Kościołem.

Moralność bez wiary

Szczere wyznanie, że się nie ma wyznania, wciąż bulwersuje. Zamiar urządzenia przez środowiska ateistyczne pochodu pod hasłem „Moralność bez wiary” w papieskim Krakowie uznano za prowokację. Przeciwnicy wytykali organizatorom, że są resztówką po lansującej ateizm Polsce Ludowej. Nic dziwnego, że ateiści czują się dyskryminowani i pragną przeciwko temu publicznie protestować. A przecież istnieje w Polsce długa i bogata tradycja myśli laickiej, racjonalizmu i humanizmu, nieodwołująca się do źródeł religijnych: Tadeusz Kotarbiński, Władysław Tatarkiewicz, Maria i Stanisław Ossowscy, Henryk Elzenberg, a dziś Helena Eilstein, Jacek Hołówka, Jan Woleński, Jan Hartman, Magdalena Środa.

Po śmierci filozof i etyka Barbary Skargi Adam Michnik przypomniał w „Gazecie Wyborczej” jej słowa: „Mam przekonanie, że istnieją wartości bezwzględne, a więc niepodważalne. Takimi wartościami są na pewno prawda i dobro. Zawsze wartością był człowiek jako człowiek, a więc ten, który nie tylko wartości wyznaje, ale przede wszystkim usiłuje je realizować”. Profesor Skarga wychowywała się w domu luterańskim, ale nie była wierząca. Jest wspaniałym przykładem, że świat wartości nie kończy się na katolicyzmie, że można myśleć, przeżywać i tworzyć niezależnie od doktryny religijnej.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj