Ridley Scott: dlaczego go lubią, ale nie kochają?

Obcy w Hollywood
73-letni Ridley Scott, nazywany wielkim wizjonerem, nie przestaje zadziwiać swoją reżyserską aktywnością. Na ekrany wchodzi właśnie jego wersja przygód Robin Hooda.
Ridley Scott, 'obcy w Hollywood'
Christine Chew / UPI/BEW

Ridley Scott, "obcy w Hollywood"

Superwidowisko za kilkadziesiąt milionów dolarów z Russellem Crowe w roli tytułowej, po ośmiu wiekach powtarzania legend, ma objawić prawdziwe (bandyckie) oblicze słynnego łucznika z Sherwood i jeszcze bardziej złowrogie jego oponenta szeryfa z Nottingham. Scott zgodził się ponoć nakręcić „Robin Hooda” tylko pod warunkiem, że nie będzie musiał trzymać się żadnej z 30 dotychczasowych ekranizacji mitu, które, mówiąc oględnie, uważa za idiotyczne i godne wyśmiania.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną