Arkadij i Borys Strugaccy w nowej kolekcji literackiej "Polityki"

W lesie amazonek
Kolejny tom w naszej serii – „Ślimak na zboczu” Arkadija i Borysa Strugackich – opowiada o jednostce sprzeciwiającej się totalitarnemu złu. I o męskich lękach.
Bracia Strugaccy w 1973 r
RIA Novosti/EAST NEWS

Bracia Strugaccy w 1973 r

Polityka

Zajęli się pisaniem przez przypadek, jak opowiadał w jednym z wywiadów Arkadij Strugacki: „Wtedy byłem zawodowym tłumaczem z japońskiego, a brat – astrofizykiem. Pewnego razu z nim i z moją żoną spacerowaliśmy po Newskim Prospekcie. Akurat w tym czasie wyszła książka pewnego ukraińskiego fantasty. Słaba jak rzadko. Niszczyliśmy ją z bratem, jak tylko się dało. Żona szła w środku i słuchała. W końcu jej cierpliwość wyczerpała się: Krytykować każdy potrafi! Spróbujcie sami, nawet takiej nie napiszecie! (…) Chyba założyliśmy się. Nie pamiętam, jak długo pisaliśmy. Pół książki – Borys, pół – ja. Potem połączyliśmy epizody, wyrzuciliśmy to, co na siebie zachodziło, i zanieśliśmy rękopis do wydawnictwa. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu w ciągu roku powieść („W krainie purpurowych obłoków” – red.) wydrukowano”. To był 1959 r. Od tamtego czasu bracia Strugaccy stali się jednymi z najważniejszych pisarzy SF.

Zaczynali od obrazów utopii spełnionego komunizmu: pisali o lotach kosmicznych, wychwalali cybernetykę itd. Później jednak ich twórczość coraz mniej miała wspólnego z utopiami, począwszy od „Próby ucieczki” (1962), w której obywatele przyszłości na odległej planecie natykają się na łagier. W groteskowej powieści „Poniedziałek zaczyna się w sobotę” (1965) kpili ze stalinowskich naukowców, w „Bajce o Trojce” (1968) – z urzędników. Sportretowali ironicznie Chruszczowa w „Porze deszczów”.

Antyradzieccy bracia

Większość ich książek ukazywała się najpierw w samizdacie lub na emigracji, a później w oficjalnym obiegu. W Polsce szczyt ich popularności przypadł na lata 80. Wtedy też, w 1985 r., ukazał się też po raz pierwszy „Ślimak na zboczu” (z 1966 r.), jedna z najlepszych ich powieści. Po ukazaniu się tej książki oskarżono Strugackich o antyradzieckość, a to dlatego, że absurdy biurokratyczne Zarządu Lasu za bardzo przypominały krytykom rzeczywistość radziecką. Obrońcy powieści tłumaczyli, że to już wina recenzentów, z czym im się ten fantastyczny świat kojarzy. Od porównań jednak trudno uciec, bo biurokracja, donosiciele, dyrektywy Zarządu są zakorzenione w systemie radzieckim, ale dziś w tej powieści przykuwają uwagę inne rzeczy, które wtedy mogły wydawać się mniej ważne wobec jej politycznej wymowy.

„Z tej wysokości las wyglądał jak puszysta, cętkowana piana, jak ogromna mokra gąbka wielkości wszechświata”. Las jest pełen żywych i groźnych istot i roślin: trującego mchu, mokradeł, skaczących drzew, roślin z oczami i żywych lian. I groźnych stworzeń – martwiaków, które są żywymi robotami. Ten las przypomina nieco Zonę ze „Stalkera”, strefę, gdzie wszystko może się zdarzyć (właśnie na motywach powieści Strugackich „Piknik na skraju drogi” Andriej Tarkowski nakręcił słynny film).

Twór doskonały

Las fascynuje, wciąga i przeraża dwu bohaterów tej powieści: Kandyda i Piereca. Dwa wątki rozwijają się równolegle. Pierec chce się wydostać z Zarządu, czyli obozu, w którym mieszkają urzędnicy leśni. Kandyd mieszka we wsi i marzy o tym, by dotrzeć do Miasta ukrytego w lesie. Pierecowi nie udaje się uciec, okazuje się, że sam jest częścią planu. Ten świat przypomina „Rok 1984” Orwella – każdy pracownik jest monitorowany. W końcu Pierec przestaje być buntownikiem, daje się wciągnąć machinie władzy.

Za to Kandyd rusza na wyprawę, odkrywa, kim są mieszkańcy Miasta, czyli prawdziwi zarządcy lasu. To kobiety nowego gatunku, amazonki, które już nie potrzebują do niczego mężczyzn, kosmatych koziołków, i dlatego ich kastrują. Potworne martwiaki im służą. Kandyd odkrywa, że świat, w którym żył, czyli wieś, czeka zagłada. Amazonki proponują mu pracę u siebie, ale on odrzuca ich propozycję, jest tym ślimakiem na zboczu, który powoli robi swoje. Jest nikim wobec istot silniejszych, które uosabiają postęp ludzkości. Kandyd chce jednak być kamyczkiem, który wywoła lawinę albo zepsuje sprawnie działającą maszynę, choć jest to pragnienie beznadziejne.

Powieść Strugackich mówi więc o egzystencjalnym buncie, który z góry skazany jest na porażkę, ale mimo to trzeba go podjąć. Mówi też o lękach mężczyzn. Człowiekiem przyszłości jest bowiem u Strugackich kobieta – doskonała i samowystarczalna. I ten doskonały twór oznacza też koniec ludzkości, znanej i niedoskonałej. Tego mężczyźni w powieści boją się najbardziej.

Arkadij i Borys Strugaccy, Ślimak na zboczu, przeł. Irena Lewandowska, s. 192, Kolekcja POLITYKI „Współczesna Literatura Rosyjska”

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną