Mea pulpa

Jak u siebie
Na festiwalu Plus Camerimage 2010, tym razem odbywającym się w Bydgoszczy, pojawił się amerykański aktor Keanu Reeves. Podobno w tym pięknym mieście czuł się jak u siebie w filmie. Gdziekolwiek spojrzał, wszędzie Matrix.

• Odbył się kolejny finał programu „Mam talent”. To była wyjątkowo rozśpiewana edycja. Mieliśmy w niej polską Beyoncé, polskiego Marleya czy polskiego Cata Stevensa. Niestety, była też typowa polska bieda, świat „Ludzi bezdomnych” i „Janka Muzykanta”. Wygrało współczucie. Ulubione kryterium artystyczne telewidzów.

• Miniony tydzień bez wątpienia należał do agenta Tomka. Agent Tomek, na co dzień Tomasz K., trzydziestoletni specjalista od inwigilowania show-biznesu, postanowił wydać w formie książkowej swoje spostrzeżenia na temat istoty wszechrzeczy oraz pani Marczuk. Na zdjęciach Tomek ma nadwagę, bransoletki, klamrę z dużym napisem oraz w oczach to samo co CBA w areszcie. Pustkę.

• Do szczęśliwego zakończenia doszło też w show „Top Model”, programie pokazującym, że aby zostać top modelką, trzeba być średnio atrakcyjną dziewczyną z prowincji bez osobowości, za to z rodzinnymi traumami w tle. W ścisłym finale zmierzyły się trzy bezbarwne dziewczyny, a wygrała najbardziej płaczliwa. Podobno jeszcze o niej usłyszymy, i to za granicą. I to mnie martwi najbardziej.

• Największe odkrycie programu „Top Model”, czyli nasza amerykańska krajanka Joanna Krupa, chce się zadomowić w ojczyźnie na dłużej. Dziennikarze wyśledzili, że planuje kupić w stolicy mieszkanie o powierzchni minimum 100 m. Ma być podobno wykończone ekologicznie i efektownie. Tak efektownie jak Joanna wykańcza język polski.

• Dosyć nietypowym spostrzeżeniem podzieliła się z widzami programu Szymona Majewskiego modelka i aktorka Magda Mielcarz. Okazało się, że w Stanach Zjednoczonych „najbardziej prawdziwi faceci to geje, a hetero to niedorajdy”. Potem okazało się, że jej wybranek przekonał Magdę do siebie zaproszeniem na spektakl teatralny, w trakcie którego „aktorka pocierała piersi surowymi kurczakami”. Wielkie halo! U Warlikowskiego surowy kurczak podcierał się aktorką.

• W „Gali” Joanna Koroniewska. Miła i grzeczna polska aktorka nie wiedzieć czemu przerywa milczenie. Przekonuje, że obecnie jest „drapieżną kurą domową”. Robi to na dziewięciu stronach pisma. Jeszcze kilkanaście stron i uwierzę.

• Polski Gene Hackman, czyli Andrzej Grabowski, spełnił swoją groźbę. Na przekór wszystkim sezonowym literatom piszącym książki on postanowił nagrać płytę. Płyta nosi tytuł „Mam prawo... czasami... banalnie”. Co prawda wokalista twierdzi, że nie śpiewa, tylko charczy, ale jest to krzywdząca nieprawda. Raczej rzęzi, krztusi się, chrapliwie deklamuje i skrzeczy. Ale za to w najlepszym stylu.

• Dobiegła też do mety kolejna edycja kultowej rozrywki rodaków, czyli programu „Taniec z gwiazdami”. To, że Polacy są narodem niemożliwym, wiemy od dawna. W tej edycji naród udowodnił, że nie jest dla niego gwiazdą champion Gołota ani narodowa diva Górniak. Gwiazdami okazali się tyczkarka oraz syn aktorki. Wygrała sportsmenka. Drugie miejsce zajęła mina Doroty Stalińskiej po ogłoszeniu wyników.

• W „Vivie!” familijny wywiad rzeka. Aleksandra Kwaśniewska rozmawia ze swą mamą Jolantą Kwaśniewską. W trakcie szczerej rozmowy panie zgodnie umawiają się na kontynuację rodziny Kwaśniewskich.

Szymon Hołownia, ewangelizujący szołmen TVN Religia, zdefiniował nowe zjawisko w Kościele katolickim. Churching. Jest to religijna odpowiedź na pustoszący dusze i ciała młodzieżowy clubbing. Polega na chodzeniu po kościołach i wyszukiwaniu mszy oraz księży, którzy najlepiej kręcą. Po churchingu afterparty koniecznie w bazylice.

Martyna Wojciechowska, kobieta, przed którą kłaniają się wszyscy mężczyźni, przemówiła w „Playboyu”. I od razu zrobiło się gorąco. „Tylko dla Angeliny Jolie mogłabym zrezygnować ze swego heteroseksualizmu” – wyznała. – „Zresztą Bradowi też bym się chyba nie oparła”. Jak przystało na wytrawną podróżniczkę, Martyna ma ochotę trochę zboczyć.

• Hitem ogólnopolskich list sprzedaży płyt okazuje się debiutancki album grupy Star Guard Muffin. Młodzi artyści pokonali Stinga, Shakirę czy Erica Claptona. Atutem grupy jest „wielki przegrany” programu „Mam talent” wokalista Kamil Bednarek. Minusem płyty jest to, że od samego słuchania rosną dredy, rolują skręty oraz zielenieją płuca. A człowiek ma ochotę samemu zgłosić się na policję.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj