Festiwal filmowy w Gdyni 2011: relacja druga

Niech żyje sojusz międzypokoleniowy!
Jaka przyszłość czeka tegorocznych debiutantów, dzięki którym festiwal jest naprawdę ciekawy? Krytycy bardzo słusznie chwalą filmy Rafaela Lewandowskiego („Kret”) i Grega Zglińskiego („Wymyk”).
Borys Szyc na planie filmu Rafaela Lewandowskiego „Kret”
FPFF w Gdyni/materiały prasowe

Borys Szyc na planie filmu Rafaela Lewandowskiego „Kret”

Wchodzący do gdyńskiego Teatru Muzycznego, pełniącego przez ten tydzień funkcję pałacu festiwalowego, zapewne nie przyglądają się dokładniej zawieszonym nad wejściem portretom. A zatrzymać się warto, kogo tam bowiem widzimy? Andrzeja Wajdę, Agnieszkę Holland, Jerzego Skolimowskiego, Krystynę Jandę, ale też Tadeusza Konwickiego. Rzadko spotykany w innych dziedzinach sztuki hołd złożony mistrzom. Czy można wyobrazić sobie przykładowo krajowy festiwal teatralny, na którym organizatorzy wyeksponowaliby podobizny Konrada Swinarskiego, Adama Hanuszkiewicza, Zygmunta Hubnera, czy nawet żyjącego i pozostającego w doskonałej formie artystycznej Jerzego Jarockiego?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną