Festiwal filmowy w Gdyni 2011: relacja trzecia

Lwy już ryczą
Było gorąco jak w Cannes, ale od wczoraj znowu możemy przekonać się na własnej skórze, że Bałtyk to jednak Riwiera dla Eskimosów. Za to rośnie temperatura przed jutrzejszą galą kończącą festiwal, którą poprowadzi Maciej Stuhr.
Marcin Dorociński na planie filmu „Róża z Mazur” Wojciecha Smarzowskiego
Mateusz Skalski / fotografie od dystrybutora/materiały prasowe

Marcin Dorociński na planie filmu „Róża z Mazur” Wojciecha Smarzowskiego

Można się spodziewać, że będzie wesoło. Jakie jednak będą decyzje jury, pracującego w tym roku w międzynarodowym składzie, komu wręczone zostaną Złote Lwy, których ryk już słychać? Niewykluczone, że pewne rozstrzygnięcia mogą nas zaskoczyć, lecz trudno sobie wyobrazić, aby w końcowym werdykcie nie znalazły się tytuły najbardziej chwalone przez krytyków i gości festiwalowych.

Jeszcze przed inauguracją festiwalu mówiło się, że wygrał na pewno Wojciech Smarzowski, choć jury jeszcze o tym nie wie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną