Zmierzch szpiegów. Bond na emeryturę.

Okularnik kontra kobra
Zdrajcy, szpiedzy i tajni agenci to wielki temat w dziejach kultury. Ostatnio jednak nastały dla nich gorsze czasy, czego dowody mamy w literaturze i kinie.
David Dencik i Gary Oldman w „Szpiegu”, reż. Tomas Alfredson
ITI Cinema/materiały prasowe

David Dencik i Gary Oldman w „Szpiegu”, reż. Tomas Alfredson

Fascynują swym podwójnym życiem. Budzą oburzenie, gdy działają przeciwko nam, a podziw, kiedy bronią „naszej sprawy”. W kulturze masowej bywają też plastrem na rzeczywistość. Bajkowy James Bond – wyposażony w techniczne cacka i efektowną męskość – wciąż od nowa ratował świat i okolice, osładzając Brytyjczykom utratę imperium i przesłaniając widmo Kima Philby’ego, przez całe lata agenta Moskwy w kierownictwie Secret Intelligence Service Jej Królewskiej Mości.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną