Kultura

Cała prawda o non fiction

Kłopotliwy temat pisania biografii

Dzisiaj, by biografia ujrzała światło dzienne, autor często musi mieć nabożny stosunek do opisywanej przez siebie postaci. Dzisiaj, by biografia ujrzała światło dzienne, autor często musi mieć nabożny stosunek do opisywanej przez siebie postaci. Piotr Socha / Polityka
Trudno napisać biografię znanego Polaka. Nawet po jego śmierci. Im autor bardziej dociekliwy, tym mniejsza szansa, że dzieło trafi do księgarni.
Kłopotliwa biografia księdza Jana Twardowskiego.materiały prasowe Kłopotliwa biografia księdza Jana Twardowskiego.
Artur Domosławski miał wiele problemów z publikacją tej książki.Wyd. Świat Książki/materiały prasowe Artur Domosławski miał wiele problemów z publikacją tej książki.
Paweł Zyzak i jego kontrowersyjna publikacja o Lechu Wałęsie.Stanisław Rozpędzik/Agencja Gazeta Paweł Zyzak i jego kontrowersyjna publikacja o Lechu Wałęsie.

W czasach, kiedy autor ambitnej beletrystyki czuje się spełniony przy 5 tys. sprzedanych egzemplarzy, ponad 100 tys. Polaków kupiło autobiografię Wojciecha Manna, spowiedź intymną Kingi Rusin zainteresowała ponad 80 tys. czytelników, a opowieść o życiu Wojciecha Cejrowskiego ponad 50 tys. Można by wysnuć wniosek, że nie ma dla wydawcy nic prostszego i bardziej lukratywnego niż opisać celebrytę lub wybitną znaną postać. Niestety, wydawcy boją się zamawiać książki biograficzne. Szansa, że ujrzą one światło dzienne, jest odwrotnie proporcjonalna do zawziętości prawnika, który reprezentuje bohatera, zwłaszcza gdy ten jest celebrytą.

Nie ma kłopotów, kiedy bohater ściśle współpracuje z piszącym w jego imieniu autorem lub ze swym biografistą. W efekcie dzieło pokazuje gwiazdę z jednej perspektywy. Jest ona dowcipna, prostolinijna, nikogo nie skrzywdziła, broniła się, jak mogła, przed złem świata zewnętrznego, czasem przegrywała, ale zawsze podnosiła z kolan. Taki sposób pisania nazywany jest na Zachodzie biografią autoryzowaną.

Trudniej bywa, kiedy autor przyszłej książki ma własny pomysł na biografię, jest dociekliwy, dotyka życia prywatnego gwiazdy lub dokonuje oceny. Słowem, według prawa autorskiego korzysta z przywilejów twórcy oraz z wolności słowa.

Jeśli opisywana osoba nie życzy sobie, by jego biograf poruszał wrażliwe wątki, może próbować zablokować powstanie dzieła. Beata Tyszkiewicz zgodziła się wstępnie, by w jednym z wydawnictw powstawała książka na jej temat. Współpraca między aktorką i autorką szła harmonijnie do momentu, kiedy padło pytanie o rozwód z Andrzejem Wajdą, z którym aktorka ma dorosłą córkę. Okazało się, że biografia może powstać tylko wtedy, gdy autorka ominie rozpad kilkuletniego małżeństwa z reżyserem.

Dostaliśmy pismo od prawnika gwiazdy, który poinformował nas, że jeśli w książce poruszymy wątek rozpadu małżeństwa, uzna to za naruszenie prywatności – mówi właściciel wydawnictwa. – Zagroził sądem i nastraszył odszkodowaniem. Postanowiliśmy nie ryzykować, więc książka nie powstaje.

Sama aktorka deklaruje, że współpracą przy rzeczonej biografii nie jest już zainteresowana.

W zeszłym roku, tytułem zabezpieczenia powództwa, wstrzymano rozpowszechnianie książki „Nocnik” Andrzeja Żuławskiego, bo aktorka Weronika Rosati i jej rodzice rozpoznali się w niektórych postaciach i poczuli urażeni. Trwa także spór sądowy między Alicją Kapuścińską a Arturem Domosławskim, autorem biografii sławnego reportera. Z książki „Filmowcy w matni bezpieki” jeszcze przed drukiem zniknął rozdział dotyczący Beaty Tyszkiewicz, ponieważ Andrzej Wajda nie życzył sobie, by sąsiadował z rozdziałem poświęconym jemu samemu. Powzięcie kroków prawnych zapowiadają publicznie nawet członkowie zespołu TSA, którzy czują się skrzywdzeni przez autora poświęconej im biograficznej książki.

Precedensową, a zarazem złowróżbną dla wydawców porażką autora i wydawcy w zderzeniu z niechętnym bohaterem była próba sportretowania Edyty Górniak przez dziennikarza Piotra Krysiaka. Prócz opowieści o sukcesach i porażkach zawodowych opisywała trudne relacje pani Górniak z ojcem, jeszcze trudniejsze z kolejnymi partnerami oraz chwiejność nastrojów. Autor przysięga, że bohaterka wiedziała o pracy nad książką, ale nie reagowała. – Odezwała się, kiedy fragmenty wydrukował „Super Express”, ale było już za późno, bo książka jechała do drukarni – mówi Krysiak, który sam wydał swoje dzieło.

Nie miał szczęścia. Trzy tygodnie po premierze sąd wydał postanowienie o zabezpieczeniu nakładu. Po następnych trzech dniach książka definitywnie zniknęła z półek. (W ciągu trzech tygodni sprzedało się jednak 3,5 tys. egz.). W 2009 r. sąd przyznał rację powódce i zakazał ostatecznie rozpowszechniania książki.

Sąd zobaczył, jak artystka płacze, i się wzruszył – narzeka Krysiak. Nie odwoływał się od decyzji, bo, jak przyznaje, nie ma pieniędzy na spory sądowe. Uważa za absurdalne, że osoba, która publicznie opowiada o nastrojach, ciąży, dziecku oraz żyje częściowo z zainteresowania mediów, uskarża się na naruszanie prywatności.

Kiedy bohater nie wpuszcza

Adwokatem Edyty Górniak (oraz wielu celebrytów w sporach z tabloidami) był mecenas Maciej Ślusarek z warszawskiej kancelarii Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy. Przyznaje, że porażka Piotra Krysiaka mogła przestraszyć wydawców, ale wolałby sprawy nie nazywać cenzurą prewencyjną.

Jak ocenił sąd, książka „Edyta Górniak. Bez Cenzury” zawierała nieprawdę, pomówienia oraz wątki dotyczące m.in. relacji rodzinnych, których klientka nigdy nie upubliczniała. Nigdy nie wyraziła zgody, by pan Krysiak opisywał jej życie prywatne. On za to przedstawił ją jako osobę konfliktową, histeryczną, manipulującą najbliższymi i oszustkę.

Ślusarek zapewnia, że autorowi biografii wolno opisać życie zawodowe i działalność publiczną bohatera. Wolno dodać wątki osobiste pod warunkiem, że mają związek z jego życiem zawodowym. Jak odróżnić te wątki w przypadku osoby, która żyje z upubliczniania prywatności? Nawet sąd w Warszawie uznał, że „piosenkarstwo, którym trudni się powódka, nie jest wyłącznym przedmiotem zainteresowania publiczności”. Mecenas Ślusarek: – W Polsce prawo do prywatności jest mocno chronione i wolność słowa nie ma przewagi. To bohater publikacji wyznacza granice dozwolonego zainteresowania. Zaprasza publiczność do swojego życia na własnych zasadach.

Można więc powiedzieć cynicznie: gdyby autor nieszczęsnej biografii uważniej przyjrzał się opublikowanym w prasie wywiadom prasowym, mógłby znaleźć dość odważne wyznania bohaterki. Mówiła o relacjach z mężczyznami, wyrażała się niepochlebnie o byłych narzeczonych. Autor mógłby drążyć poruszone wątki, poprosić o komentarz byłych narzeczonych i byłby niezagrożony.

Wydawca kruchy, autor bezbronny

Sporo książek o życiu znanych wydaje wydawnictwo Czerwone i Czarne należące do dziennikarzy Marty Stremeckiej i Roberta Krasowskiego. Specjalizują się w autoryzowanych wywiadach rzekach (np. z prof. Jadwigą Staniszkis, prof. Magdaleną Środą, Janiną Paradowską) lub biografiach polskich polityków, którym jest raczej wszystko jedno, co się o nich pisze, byleby zainteresowanie nie ustawało (np. „Daleko od miłości” o Donaldzie Tusku i jego formacji czy „Daleko od Belwederu” o Lechu Kaczyńskim i jego dworze).

Z niezależnymi biografiami innych znanych Robert Krasowski ma kłopot. – Przystąpiliśmy do książki o znanym autorze piosenek i przekładów. Szybko dostaliśmy świetnie napisane pismo z drogiej kancelarii, że możemy pisać wyłącznie o powstawaniu piosenek, o kolejnych przedstawieniach i zawodowych planach na przyszłość. Możemy zamieścić mnóstwo zdjęć pod warunkiem, że będą one przedstawiały bohatera z mikrofonem w ręku. Zrezygnowaliśmy. Wiemy, że koledzy wydawcy dostają od prawników podobne pisma. Krasowski i Stremecka uważają, że ryzykiem jest zamieszczenie w książce nawet faktów powszechnie znanych. – Gdybyśmy bez zgody Daniela Olbrychskiego napisali, że był on w związku narzeczeńskim z Marylą Rodowicz, to przy złej woli pana Daniela wylądowalibyśmy w sądzie. Gdybyśmy napisali, że aktorka Krystyna Janda ma charakter twardy i porywczy, narazilibyśmy się na zarzut naruszenia dóbr osobistych.

 

 

Robert Krasowski uważa, że kluczowym problemem wydawców jest fakt, że książka nie jest objęta prawem prasowym, a na rynku funkcjonuje kilka kancelarii, które żyją z celebrytów, namawiając ich do procesowania się o byle zdanie. Jednak w gorszej niż wydawca sytuacji są autorzy książek zamawianych przez wydawnictwa. W zderzeniu z pretensjami bohatera pozostają zupełnie bezbronni. W przypadku artykułu prasowego wydawca pisma dzieli z autorem odpowiedzialność za opublikowany artykuł, natomiast standardowa umowa wydawnicza zakłada, że całkowita odpowiedzialność finansowa w przypadku roszczeń bohatera pozostaje po stronie autora.

Magdalena Grzebałkowska, autorka biografii księdza Jana Twardowskiego, która niedawno ukazała się w księgarniach nakładem wydawnictwa Znak: – Kiedy zaczynałam pracę nad książką, nie sądziłam, że ten zapis umowy wydawniczej może mieć jakieś znaczenie. W końcu co kontrowersyjnego może być w życiu uwielbianego księdza, który od kilku lat nie żyje? Kłopoty zaczęły się, kiedy zaczęłam docierać do nieznanych faktów z jego życia, a kolejni rozmówcy oraz spadkobierczyni księdza zaczynali odmawiać współpracy i grozić sądem. Zwróciłam się do wydawcy o pomoc prawną i ochronę. Na szczęście wydawca się zgodził.

Filip Gańczak, autor wspomnianej książki „Filmowcy w matni bezpieki”, spotykał się z wieloma filmowcami, między innymi z Andrzejem Wajdą. Gańczak: – Rozmowa wydawała się miła, ale później dostałem list od pana Wajdy, że rezygnuje z udziału w mojej książce. Oświadczył też, że nie powinien w niej znaleźć się rozdział o jego byłej żonie, ponieważ nie działała ona w opozycji i nie konfliktowała się z PRL. Zrezygnowaliśmy z rozdziału o byłej żonie, ale po konsultacji z prawnikami umieściliśmy rozdział o reżyserze. Obejmuje on jednak jego życie w późnym PRL.

Wydaje się mimo wszystko, że i Grzebałkowska, i Gańczak mogliby spać spokojnie. Uzasadniając wyrok w sprawie Górniak przeciwko Krysiakowi sędzia okręgowy w Warszawie zaznaczył, że gdy zachodzi konflikt między prawem do prywatności a prawem do wolności wypowiedzi, decydującym czynnikiem powinna być ocena, czy ewentualna publikacja przyczyni się do debaty nad kwestiami istotnymi społecznie. W przypadku skandalizującej biografii popularnej piosenkarki czy aktorki filmowej raczej nie ma mowy o ważnej debacie, natomiast w przypadku biografii Wajdy czy Twardowskiego – już tak. Dlatego wdowa po sławnym reporterze Ryszardzie Kapuścińskim nie zdołała zabezpieczyć powództwa, a tym samym zablokować rozpowszechniania książki Domosławskiego „Kapuściński non fiction”.

Po co pisać?

Kolejnym problemem raczkującej biografistyki polskiej jest niechęć środowiska bohatera do współpracy z autorem. Kiedy Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin zaczynała szukać rozmówców do opowieści o małżeństwie Gajki i Jacka Kuroniów, ich znajomi podzielili się na dwa obozy. Pierwszy czuł się bardziej związany z Jackiem i uważał, że tylko jemu przysługuje prawo do pisania o wielkiej postaci. Drugi obóz był bardziej liberalny.

Podobnie rozmówcy Grzebałkowskiej: – Ze zdumieniem słuchałam, że z powodu lojalności wobec zmarłego księdza ktoś odmawia rozmowy z autorem. Potem zwykle okazywało się, że opowieść nie jest wcale tak strasznie kontrowersyjna, ale samo zastrzeżenie o lojalności sprawiało, że zapalało mi się w głowie czerwone światło: musisz wiercić dalej!

Beata Stasińska, szefowa wydawnictwa W.A.B., tłumaczy: – Jesteśmy jeszcze niedojrzali, rynek prozy non fiction raczkuje. Wciąż mamy przeświadczenie, że książka o ważnej postaci musi być pisana na kolanach. Bohater ma być bez skazy, stać na pomniku, najlepiej, by był centralną postacią narodowego mitu. Nie przyjmujemy do wiadomości, że człowiek jednowymiarowy jest po prosu niewiarygodny.

Nie można zaprzeczyć Stasińskiej, ale nie można się całkiem dziwić wystraszonym bohaterom i niechętnemu środowisku. Mamy w Polsce silny nurt biografii demaskatorskiej, w którym głównym celem jest ukrzyżowanie bohatera, a nie odkrycie nowych wymiarów. W nurt ten wpisuje się Joanna Siedlecka, a także zachłyśnięci esbeckimi dokumentami historycy: Sławomir Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk, Paweł Zyzak czy Grzegorz Braun. Trzeba przyznać, że w tym wypadku bohaterowie ich książek, osoby znaczące publicznie, są zupełnie bezbronni.

Córka Lecha Wałęsy Anna Domińska pozwała do sądu wydawcę książki Zyzaka o Lechu Wałęsie, podnosząc, że publikacja narusza jej uczucia, wyrażające się szacunkiem i miłością do ojca oraz jej poczucie godności osobistej. Sąd odrzucił jej pozew. Gdyby Wałęsa był zwykłym celebrytą opowiadającym na prawo i lewo o życiu osobistym, miałby znaczne szanse na wygraną.

Polak nie lubi skandalu

Biografowie jednoznacznie krzyżujący oraz ich warsztat mogą przerażać bohaterów. Ale także sposób zdobywania informacji przez uznanych autorów budzi kontrowersje. Oto syn Władysława Szpilmana ma za złe autorce Agacie Tuszyńskiej informacje zawarte w książce biograficznej o Wierze Gran. Przedwojenna śpiewaczka, gwiazda, przedstawia Szpilmana w niekorzystnym świetle (widzi go w mundurze granatowego policjanta w warszawskim getcie). Andrzej Szpilman zaprzecza i uważa, że wojenna relacja starej, schorowanej, skrzywdzonej i skonfliktowanej z ojcem osoby nie może być wiarygodna. Z kolei Alicja Kapuścińska przysięga, że pozwalała na korzystanie z archiwum mistrza, ponieważ długo nie wiedziała, że autor książki o jej mężu przygotowuje biografię. Obie sprawy mają swój finał w sądzie.

Biografia w Polsce musi się podobać na imieninach u cioci – mówi Monika Sznajderman, szefowa Wydawnictwa Czarne, cytując Jerzego Pilcha. Zauważa jednak, że z roku na rok powstaje coraz więcej świetnych książek o ważnych postaciach kultury, w których widać odwagę autora w docieraniu do najpilniej strzeżonych tajemnic, drobiazgową kwerendę, perfekcyjną znajomość twórczości. Wymienia biografię Czesława Miłosza autorstwa Andrzeja Franaszka (otrzymał właśnie nagrodę Kościelskich), Janusza Korczaka, Jarosława Iwaszkiewicza czy Wiery Gran. W przypadku tych książek (z wyjątkiem książki Agaty Tuszyńskiej o Gran) nie ma protestów czy prób blokowania przez rodzinę lub spadkobierców.

Te książki to dzieła niemal naukowe. Żądny sensacji czytelnik książki Andrzeja Franaszka o Czesławie Miłoszu będzie oczywiście rozczarowany. Żeby dotrzeć do kontrowersyjnych wątków osobistych, będzie musiał się zmierzyć z tysiącem stron zegarmistrzowskiej pisarskiej roboty. Tu dochodzimy do kolejnego, najważniejszego problemu biografistyki polskiej. Otóż żeby powstała książka ważna dla kultury – potrzeba czasu, stypendiów i pomocy państwa. Beata Stasińska: – Na Zachodzie ten gatunek traktuje się bardzo poważnie, istnieją nawet wyspecjalizowane kierunki studiów.

Robert Krasowski miałby uprzejmą prośbę do przyszłych bohaterów, która wynika z niedawnego doświadczenia. Czytelnik w Polsce nie jest wymagający. Nie potrzebuje sensacji i kontrowersji. Wystarczy mu odrobina krytycyzmu, żeby przyjął książkę i pokochał bohatera. Kiedy Jadwiga Staniszkis w rozmowie z Cezarym Michalskim powiedziała o swoich aborcjach, niektóre księgarnie odmówiły przyjęcia książki! Podobnie było z Jackiem Poniedziałkiem, opowieść o życiu polskiego geja okazała się za mocna dla wielu czytelników. – Dlatego nie trzeba się bać autora – mówi Krasowski – bo Polak nie lubi skandalu.

Dla Marty Stremeckiej wyrazem dojrzałości jest postawa Romana Polańskiego, który nie chciał współpracować z francuskim biografem, nie chciał książki, lecz postanowił jej nie blokować. Uznał, że jest znanym reżyserem, jego wpływ na kulturę jest znaczny, więc może być tylko dumny z zaistniałego zainteresowania. Takiej pewności siebie Stremecka życzyłaby także polskim celebrytom.

Polityka 47.2011 (2834) z dnia 16.11.2011; Kultura; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Cała prawda o non fiction"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Suszarki do rąk są za głośne dla dzieci – alarmuje 13-letnia badaczka

Dzieci to doskonali obserwatorzy, dostrzegający często to, co umyka dorosłym. 13-letnia Nora Louise Keegan zrobiła to niedawno na łamach międzynarodowego czasopisma naukowego, pisząc o hałasie z elektrycznych suszarek do rąk.

Piotr Rzymski
12.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną