Najmłodsi nie cierpią udawania
Najmłodsi nie cierpią udawania. O czym marzą dziś dzieci?
Są Święta, skorzystajmy z okazji i porozmawiajmy o dzieciach…
Dobrze. Ale na początek muszę uprzedzić - jeśli oczekuje pan ode mnie bycia rozmówcą narzekającym, jak to okropnie mają teraz dzieci, to nie jestem odpowiednim człowiekiem. Dzieciaki nie mają okropnie. Nie w tej części świata. Mają mnóstwo kłopotów, ale jeszcze więcej szans. Są mądre jak nigdy dotąd. Mają dostęp do informacji i korzystają z tego. Mają poczucie, że są kimś ważnym. Na przykład konsumentem, któremu podlizują się reklamy. I mają poczucie swoich praw.
Raj?
Ale mają też masę problemów. Dwa są bardzo dla nich groźne: nadmierne znaczenie pieniędzy i samotność.
Zacznijmy od pieniędzy. Wydaję sie, że przed Mikołajem rodzice nie powinni mieć problemu z zakupem np. odpowiedniej książki, filmu albo gry komputerowej. A tymczasem...
... mamy coraz większy wybór i coraz mniej czasu, żeby wybierać. A ja uważam, że dawanie prezentów to wielka sztuka. którą trzeba celebrować. Dobry prezent musi być spełnieniem tęsknot, a jednocześnie cudowną niespodzianką. Kiedy piszę kolejny tom „Magicznego drzewa”, to zawsze o tej powieści myślę jak o prezencie. Dzieci chyba dlatego lubią moje książki, bo wiedzą, że na każdej stronie spotka je niespodzianka.
„Niespodzianka” to w sumie dobry zamiennik dla słowa „prezent”.
Każdy świadomy rodzic miota się między kupnem tego, czego chce dziecko, a wyborem czegoś bezpiecznego, edukacyjnego i ekologicznego. A w tle najczęściej mamy chudy portfel. Warto widzieć, że gdy dziecko mówi, że czegoś chce, to wcale nie znaczy, że chce tego naprawdę. Bywa też duża różnica między tym, co nam wydaje się „wychowawcze", a tym, co naprawdę dziecko rozwija.