Wywiad: Sean Penn dla POLITYKI

Buntownik z powodu
"Staram się pamiętać, kim jestem i skąd pochodzę. Gdy społeczeństwo daje sobie łatwo narzucić jakąś idiotyczną modę, można wstać i powiedzieć: pieprzcie się" - mówi Sean Penn, grający główną rolę w filmie „Wszystkie odloty Cheyenne’a”.
Sean Penn (na zdj. w środku). Rocznik 1960. Jeden z najwybitniejszych aktorów światowego kina. Także scenarzysta, reżyser, dziennikarz i działacz polityczny.
ITI Cinema/materiały prasowe

Sean Penn (na zdj. w środku). Rocznik 1960. Jeden z najwybitniejszych aktorów światowego kina. Także scenarzysta, reżyser, dziennikarz i działacz polityczny.

Janusz Wróblewski: – Mówiono o panu nowy James Dean, następca Marlona Brando. Jest pan jednym z nielicznych hollywoodzkich gwiazdorów, którzy mogą się poszczycić aż dwoma Oscarami. Świadomość, że osiągnęło się tak wiele, bardziej mobilizuje?
Sean Penn: – Przede wszystkim staram się być sobą. Lubię to, co robię i nie odpuszczam. Nie zabiegam o popularność. Nie obchodzi mnie, czy jeśli pokażę się w takim filmie lub w innym, widzowie pokochają mnie bardziej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną