„J. Edgar”, czyli Eastwood o Hooverze

Mamy syn w FBI
Z niepojętych powodów „J. Edgar” Clinta Eastwooda o Hooverze, legendarnym twórcy FBI, do Polski dociera wyłącznie na DVD. To ważny film, który po obu stronach Atlantyku zebrał wnikliwe recenzje.
Film nie odpowiada na pytanie, czy Edgar Hoover (Leonardo DiCaprio) był szeryfem walczącym o porządek, czy paranoikiem.
Galapagos Films/materiały prasowe

Film nie odpowiada na pytanie, czy Edgar Hoover (Leonardo DiCaprio) był szeryfem walczącym o porządek, czy paranoikiem.

Ta bardzo amerykańska opowieść o pokrętnej psychice człowieka, który własne kompleksy i manię prześladowczą zmienił w potężną siłę polityczną, w każdym kraju może być dobrym przyczynkiem do debaty na temat sukcesów i zagrożeń ze strony tajnych służb. Jakkolwiek jest to nie tyle film o Hooverze jako szefie FBI, a jeszcze mniej o samej instytucji, ile właśnie – jak podkreśla „New York Times” – o Johnie Edgarze, o sferze prywatnej człowieka, który przez bez mała pół wieku był w Ameryce szarą eminencją.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną